Remus w romantycznym płaszczu

Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Post Type Selectors

Daniel Kalinowski

1. Kaszubski rdzeń, neoromantyczna powierzchnia

Życie i przygody Remusa Aleksandra Majkowskiego to powieść, która w swej wielowątkowości i prezentowanym systemie wartości w podstawowym wymiarze wyrasta z kaszubskiej tradycji ludowej. Jednakże drugą pod względem znaczeniowym przestrzenią interpretacyjną są elementy światopoglądu romantycznego. Właśnie odautorskie odniesienia do pozaludowych a obecnych w tradycji literackiej romantyzmu i neoromantyzmu składników kulturowych powoduje, że owo arcydzieło kaszubszczyzny przekracza wymiar literatury regionalnej. Poprzez tego typu zabieg sytuacja komunikacyjna tego utworu nie będzie przejawem regionalizmu, w obrębie którego powstaje literatura dla nielicznych środowisk czytelniczych i pozbawiona aspiracji uniwersalistycznych. Majkowski w swej powieści wraz z głównym dążeniem do możliwie wielostronnego przedstawienia kultury kaszubskiej, pragnął również wypromować ją na szerszym gremium i na odmiennych zasadach. Nawiązanie do światopoglądu romantycznego odbyło się dzięki nawiązaniu do wykształconych w nim technik i koncepcji literackich, a także w samej postawie artystycznej autora Remusa. Jest to zresztą już wstępnie rozpoznana cecha, obecna w tradycji badawczej wspominającej o „heroicznej” – w domyśle: również romantycznej – biografii kaszubskiego pisarza, z charakterystycznymi dla twórców romantyzmu rozterkami ideowymi. W innym zaś aspekcie, przy analizie specyfiki artystycznej powieści czy poszczególnych jej elementów, zauważa się romantyczne techniki pisarskie.

Najpełniej jednak estetyczny światopogląd romantyzmu wyczuwa się w aurze kreacji literackiej postaci Remusa. Nie znaczy to oczywiście, iż Majkowski dokonał jakiegoś naśladownictwa i bezpośredniego przeniesienia romantycznej koncepcji bohatera w realia kaszubskiego świata. Postać Remusa nie jest kalką romantycznych bohaterów bajronicznych czy wysubtelnionych postaci dziewiętnastowiecznych nadwrażliwców. Protagonista pomorskiej powieści jest kreacją oryginalną o cechach bynajmniej nie epigońskich, jednakże zastanawiająco często zbudowaną na takich składnikach obrazowania, które przywodzą na myśl bohaterów poematów Mickiewicza, Słowackiego, Lenartowicza, Pola czy Ujejskiego. Nie chodzi zresztą jedynie o bohatera głównego powieści, mity romantycznej proweniencji dostrzec można również w zarysowanej wizji przeszłości Kaszub, przeszłości znamienitej, średniowiecznej i powiązanej pozytywnymi związkami politycznymi i emocjonalnymi z Polską. Warto w tym miejscu powołać się nie tylko na prozę artystyczną Majkowskiego, ale i na jego próby naukowe zawarte w Historii Kaszubów. Dzięki przywołanemu przez pisarza mitowi słowiańskiej wspólnoty kulturowej wkraczamy w tak często eksploatowany przez romantyzm mit słowiański. Tak jak Mickiewicz mityzował związki Korony z Litwą a Słowacki Korony z Ukrainą, Majkowski stawiał tezę o jedności kultury polskiej z kaszubskim Pomorzem. Jedność owa opisywana przez pisarza w bardziej literackiej niż historycznej konstrukcji miała w XIX wieku dodatkową funkcję kompensacyjną i autoterapeutyczną. Utracona świetność i wolność stawała się przestrzenią tęsknoty i pragnień, idealizowanym i mityzowanym modelem niezawisłości, który zawdzięczał swą siłę poromantycznym mechanizmom stylistycznym i ideowym. Opisy romantycznych zaścianków dokonany w Panu Tadeuszu Mickiewicza czy przesiąknięte nutą patriotyzmu reportaże z podróży po północno-zachodnich krańcach dawnej Rzeczpospolitej Pola, w powieści Majkowskiego przekształcają się w obrazy objętych patriarchalnymi stosunkami społecznymi kaszubskich pustek (I, 7), z warunkowanym przez rytm wegetacyjny natury porządek życia i pracy. W przestrzeni pomorskich wybudowań i wiosek ostały się również zdrowe zasady moralne, hierarchia rodzinna, a także zbiór wierzeń i zwyczajów nieskalanych jeszcze cywilizacją miejską. Ten antyurbanistyczny mit pierwotności, owo przekonanie o odżywczych dla kultury ogólnonarodowej właściwościach tradycji ludowej jest wszak dla romantyzmu bardzo typowe, by przypomnieć tylko przykłady pism etnografa – Zoriana Dołęgi Chodakowskiego czy estetyka – Kazimierza Brodzińskiego. Z romantycznego zaczynu wynikają również tak istotne dla Pomorza prace folklorystyczne Oskara Kolberga (Pieśni ludu polskiego 1857) i już wprost dla Kaszub – Floriana Cejnowy.

Oczywiście w odniesieniu do powieści (pisanej wszak już w XX wieku) należałoby raczej mówić o neoromantyzmie i młodopolskich sposobach interpretacji dziejów literatury i narodu, które nigdy nie były prostym przeniesieniem idei romantyków. Jednakże to właśnie romantyczny system wartości wydaje się najmocniej kodyfikować motywacje i cele głównego bohatera kaszubskiego eposu, kiedy zamierza wybawić zapadły zamek czy też chce przenieść przez wodę zaklętą „królewiankę”. Podjęcie tego typu problemów egzystencjalnych leży w zakresie modelowego stylu zachowania romantycznego. W decyzjach ideowych i etycznych Remusa jest odwaga i rodzaj szaleństwa, poświęcenie i szczególnego typu zatrata. Bohater kaszubskiego eposu kreowany jest tym samym na kolejną romantyczną ofiarę składaną na ołtarzu ponadjednostkowej sprawy, następnym już dwudziestowiecznym wybrańcem i przewodnikiem. Warto temu rysowi charakterologicznemu Remusa i stylistycznej cesze powieści przyjrzeć się bliżej, bynajmniej nie zapominając o biblijnych, celtyckich i cervantesowskich kontekstach utworu Majkowskiego.

 

2. Remus – neoromantyczny wieszcz

 

Kiedy na kartach powieści Majkowskiego śledzimy historię Remusa, trudno się oprzeć wrażeniu, iż mimo cech osobowościowych i kulturowych Kaszuby, do jego charakterystyki zewnętrznej i wewnętrznej wykorzystano znamiona bliskie bohaterom romantycznych utworów. Weźmy choćby tak doskonale wychwytywalne w narracjach poematów Byrona (Korsarz, Giaur, Manfred), stosowane w polskiej literaturze np. przez Mickiewicza w czwartej części Dziadów, a u Słowackiego w poemacie Lambro, znamię niewiadomego lub tajemniczego pochodzenia rodowego głównego protagonisty. W powieści Majkowskiego o pochodzeniu Remusa przeczytamy:

 

Nikt nie znał jego matki ani ojca, ani przyjaciół, ani chaty, w której się urodził, ani wsi, która go wychowała. Chodził po ziemi kaszubskiej, nosił śpiewniki i książki, nabożne i świeckie, a lud je brał, jakby tak musiało być. (I, 8)

 

Równie romantycznego pochodzenia wydaje się duma Remusa, który zewnętrznie odziany w łachmany, określany czasem słowem „śmieciuszek”, emanował na zewnątrz aurą niepospolitości i poczucia wartości. Duma jako cecha romantycznego bohatera nie zjednywała sympatii ludzi, lecz za to była swoistą oznaką zawierzenia wielkiej idei. Tak też prezentuje się Remus zapatrzony w ponadjednostkowy cel, przekonany w sensowność obwożenia po jarmarkach i odpustach książeczek dla ludu, zarówno tych do nabożeństwa, jak i tych dla rozrywki:

 

Nie prosił wyciągniętą ręką o datki i jałmużnę, ale chodził z głową wysoko podniesioną, chociaż zwieszało się z niego ubranie tak podarte, że rak by się zlitował. (I, 9)

 

Remusowa duma swoje niewzruszenie zawdzięcza wierze w posłannictwo utrwalania kaszubszczyzny, pielęgnowania jej poprzez literaturę i religię. Ponieważ nie mógł dbać o język i tradycję poprzez działania spektakularne, czynił to skromną metodą obwoźnej sprzedaży książek w poczuciu wypełniania misji patriotycznej. Owa figura wędrowania z książkami i poszukiwania następcy do działań uświadamiających tożsamość kaszubską przypomina inną sytuację, znaną z Pana Tadeusza i przemycania przez księdza Robaka na Litwę broszur politycznych. Oczywiście Remus żyje w innej przestrzeni kulturowej, aniżeli ksiądz kwestarz, lecz obydwaj dbają o wzrost samoświadomości swojego ludu.

Niezbywalną cechą romantycznego bohatera jest również samotność, motywowana czynnikami wewnętrznymi i tymi, które z zewnątrz wpływają na jednostkę. Remus poczucie osamotnienia zdążył poznać już od najmłodszych lat, kiedy jeszcze nawet nie przedsięwziął decyzji o wybawieniu zapadłego zamku (wybawienie zapadłego zamku to zadanie dla każdego człowieka, w którym nie zagasła „skra Ormuzdowa”, podjęcie tego zadana to tym samym symboliczne ocalenie przeszłości). Jako dziecko bowiem skazany został na osamotnienie z powodu wadliwej wymowy. Mówi językiem skażonym, niezrozumiałym nawet przez najbliższych mu ludzi z kaszubskich pustek. Ludzie obcy nie mają cierpliwości do bełkotu Remusa, jego język do tego stopnia wydaje się obcy, że uniemożliwia codzienną, potoczną nawet komunikację, skazując na odtrącenie i drwiny. W opisie odnarratorskim czytamy:

 

Co prawda mówił on rzetelnie po kaszubsku, ale Pan Bóg dał mu od urodzenia taką skazę języka, że chyba tylko matka rodzona, która wychowała go przy piersi, mogła zrozumieć jego mowę, ale nie ktoś obcy. (I, 9)

 

Skażona mowa, choć w potocznych kontaktach traktowana jest w powieści jako ujma i wada Remusa, zdobywa jednak nobilitację u ludzi odbierających go z empatią lub choćby bardziej wnikliwie. Oto wychowujący bohatera utworu ksiądz wspomina przypadek Mojżesza, który obdarzony językową skazą, dokonał jednak rzeczy wielkich (I, 43). Zestawienie Mojżesz – Remus przekształca jednostkową wadę w znak ponadjednostkowy – sygnał nietypowości, a nawet wybitności. Kreacje bohaterów romantycznych realizowane były podobnie. Niezrozumienie, zawiłość języka, pozorna nielogiczność protagonistów romantyzmu wydają się szaleństwem, ośmieszanym przez racjonalnie postępujący tłum. Jednakże pod warstwą słów szalonych istnieje przecież głębsza prawda, która odsłania się ludziom o rozbudzonej wyobraźni, różnego typu wrażliwcom i artystom. Rysuje się w tym układzie wyraźna opozycja między światem a Remusem, zwykłym tłumem a niezwykłą jednostką, niezrozumiałym bełkotem a istotną, choć nierozpoznawalną mową, wulgarnością i dosadnością zjadaczy chleba a wzniosłością i subtelnością wizjonera. Remusowa romantyczna wrażliwość, wybujała imaginacja, heroiczne czyny są trudne do zaakceptowania, wymagają w wyobrażeniu przeciętnego człowieka zbyt dużego wysiłku zrozumienia, dlatego też ocenione zostały przez żyjące prawdami powierzchownymi społeczeństwo jako szaleństwo:

 

Ponieważ więc Remus wolał tułać się po stodołach, po lasach i zaroślach, jak biedne stworzenie, dzikie i nieme, zimą i latem w lichym odzieniu, orzekli, że jest niespełna rozumu. (I, 10)

 

Napiętnowanie bohatera kaszubskiej epopei znamieniem szaleństwa wtłacza go w wygodną dla pobratymców figurę człowieka chorego, którego posłannictwa nie traktuje się do końca serio. Szaleństwo Remusa przedstawione przez Majkowskiego nie jest groźne, nie ma frenetycznego charakteru preromantycznej powieści gotyckiej, to raczej omamienie ponadjednostkową ideą, którą realizuje się stonowaną metodą obwożenia po wszystkich zakątkach Kaszub książek. W szaleńczym, a może raczej idealistycznym działaniu kaszubskiego bohatera nie spotykamy więc agresji. Ma to o tyle pozytywną stronę, iż ludzie z otoczenia Remusa nadmiernie go nie zaczepiają, dając mu stosunkowo szeroką przestrzeń na snucie wizji i przeżywanie wytworów swojej fantazji:

 

W tym promieniu księżycowego światła widywałem dziwne postacie i sprawy, o których ludzie na pustkowiu opowiadali sobie po robocie. Widziałem smoka straszliwego, który siedział na wysokiej wieży. Z wieży wyglądała królewianka, a łzy miała w oczach i załamywała ręce. Ale nikt na nią nie patrzył, chociaż koło bramy przechodziło wielu ludzi. (I, 19)

 

Właśnie moc wyobraźni jest kolejną, wręcz programową cechą bohatera romantycznego. Remus dzięki wrażliwości oraz imaginacji dostrzega na przykład głębszy wymiar przyrody. Potrafi odczytać znaki natury, mowę zwierząt, roślin i kamieni. Wyczulone zmysły i siła kreacji podpowiadają mu, w którym miejscu może odnaleźć duchowe wartości oraz materialne pamiątki przeszłości. Z takim zachowaniem Remusa zetkniemy się przy odwiedzinach zapadłego zamku (I, 31), dostrzeżeniu śmierci klepiącej kosę (I, 95), widzeniu demonów w młynie (II, 132) czy przeżywaniu przemarszu fantastycznych rycerzy podczas pielgrzymki do Wejherowa (II, 174). Zatrzymajmy się na chwilę przy jednej z takich wizji:

 

W górę i w dół rzeka szła jakby wyciętym duktem, a graby, olszyny, wierzby, rokiciny ustawiły się nad jej korytem jak ludzie w procesji. Kiedy z mojego konia patrzyłem w górę rzeki, zdawało mi się, że siedzę w dużym kościele, tak dużym, że wzrokiem nie można dosięgnąć ołtarza. Umyśliłem sobie, że od strony tego niewidzialnego ołtarza coś musi się pojawić.

I pojawiło się. (I, 32)

 

Pamiętać przy tym trzeba, że wszystkie wspominane dotąd cechy Remusa objawiły się już w okresie jego dzieciństwa. Jest to sytuacja doskonale opracowana w utworach polskiego romantyzmu. Romantyczne dzieci w postaci np. Orcia z Nie-Boskiej komedii Zygmunta Krasińskiego lub bohaterów Godziny myśli Juliusza Słowackiego czy dziecięcych postaci z Ballad i romansów Adama Mickiewicza wydają się w pośredni sposób motywować Majkowskiego do wybrania określonej techniki opisu Remusa. Naiwna lektura Pisma Świętego, jakiej dokonuje kaszubski bohater, potęguje jeszcze nastrój opisu niezwykłego dziecka o niebywałej wyobraźni i niecodziennej wrażliwości. Kiedy Remus zajęty jest czytaniem Biblii, przyznaje:

 

Najbardziej pociągała mnie historia Starego Zakonu. Była to moja pierwsza książka z obrazkami, w której na pierwszej stronie Bóg Ojciec siedział na tęczy, a na ziemi Adam i Ewa stali wśród różnych zwierząt. Bo był to czas, kiedy wszystko stworzenie wyszło z ręki Boga, jak nowe lśniące narzędzie z ręki majstra, aż oczy się śmiały. (I, 42)

 

Taki naiwny, ale prawdziwie religijny sposób czytania Pisma był dla wątpiących, objętych spleenem romantyków wielkim zadaniem, niezaspokojonym pragnieniem i celem duchowym. Nie intelektualne roztrząsania, a emocjonalność religijna, rodzaj intymnej relacji ze świętością była przez nich pożądana. Romantyczna religijność umieszczała Boga w dziejach ludzkich, w rozwoju danego narodu, w codzienności egzystencji jednostki. Remusowi dziecięco-emocjonalna perspektywa lektury przysłania realność, stąd wolą swojej wyobraźni odmienia świat pustek w rzeczywistość biblijną, stając się np. Dawidem walczącym z Goliatem (I, 48).

Remusa dotyka również jeszcze jedna cecha bohatera romantycznego – zakochuje się nieszczęśliwie się i przeżywa doświadczenia o intensywności rodem z pierwszej połowy XIX wieku. Miłość objawia mu się w typowo romantycznym otoczeniu – eteryczna królewianka, postać po części z ludowych wierzeń, po części z Remusowej wyobraźni, staje przed nim w niezwykłych okolicznościach – podczas odkrywania zapadłego w świecie natury zamku. Dopiero wraz z rozwojem powieści okazuje się, iż dziewczyna z zaświatów coraz bardziej przybiera postać młodej panny ze szlacheckiego dworu. To jej właśnie kaszubski chłopak w akcie uwielbienia i czci złoży znaleziony na zamku miecz. Sama sytuacja narracyjna zawiera w sobie składnik symbolicznego ofiarowania, ma w sobie coś z gestu rycerskiego oraz coś z atmosfery romantycznego rytuału miłości idealnej. Finał tego związku także będzie na wskroś romantyczny: biedny, niezrozumiany w zachwycie Remus doznaje cierpień sercowych, które pośród tęsknoty i marzeń kończą się ciężkim zawodem miłosnym. To zaś wpędza bohatera powieści w marazm i chorobę, doprowadzając niemal do śmierci z powodu niespełnionej miłości. Intensyfikacja miłości Remusa do dziewczyny, która ziściła się w idealnym obrazie królewianki, stała się ostatnim etapem przejścia bohatera z dzieciństwa i młodzieńczych porywów ku dorosłości i dojrzałego życia. Po cierpieniach miłości jest gotowy na przyjęcie pełni goryczy, jaką zawiera życie. Niezrealizowana miłość była punktem granicznym, niczym w procesie inicjacyjnym, między jego dzieciństwem a dojrzałością. Michał z Lipińskich Pustek mówi do Remusa:

 

I tobie śmierć była bliska. Żal za tą piękną panią o mało nie zabrał ci duszy. Skoro przeszedłeś przez tak gorącą kuźnię, będziesz na tyle twardy, żeby iść w życiu swoją drogą, nie bacząc na ciernie, złe drogi i kamienie padające z ludzkich rąk. (I, 101)

 

3. Narrator-opowiadacz, narrator-bohater

 

Aura poetyki romantyzmu obecna jest nie tylko w opisie głównego bohatera, ale i również w niektórych elementach konstrukcji narratora. Już na wstępie trzeba zaznaczyć, iż występują w powieści Majkowskiego dwa typy narratora: wewnętrzny i zewnętrzny. Narrator wewnętrzny – Remus, poprzez literacką spowiedź przedstawia dzieje własnego żywota. Ta sytuacja, w której narrator jest również bohaterem, buduje subiektywny nastrój i odsłania motywacje postępowania w atmosferze wyznania i autorefleksji. Wówczas to czytelnik poznaje świat psychiczny i emocjonalny Remusa niejako bezpośrednio, bez dystansu i zewnętrznych ocen. Stąd właśnie bierze się patetyczny, ale i osobisty ton wypowiedzi inicjującej drugi rozdział powieści:

 

W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego, biorę to pióro do niewprawnej ręki. Bo moja ręka za młodu nauczyła się pracować kosą i pługiem i nie należałem do tych, co orzą piórem i sieją piaskiem. Uczyłem się ciąć skibę prosto i nie zostawać w tyle z kosą, ale nigdy się nie uczyłem snucia pisanej mowy. Chyba duch tego, który będąc już u progu drugiego świata posłał mnie między ludzi – zrozumiesz to później – uprosi dla mnie łaskę u Boga, aby to, co chcę ci zostawić na piśmie, od początku do końca miało swój ład.

Bo dla ciebie to piszę, chłopcze, który odpowiedziałeś na moje pytania. (I, 17)

 

Z tak sformułowanego wstępu narracyjnego ciekawie wykształca się pozycja odbiorcy utworu. Na pierwszym planie jest nim czytelnik wewnętrzny, który w innym miejscu utworu okazuje się być narratorem zewnętrznym. Ów czytelnik wewnętrzny, widoczny w narracji jako dojrzały człowiek w swym dzieciństwie naocznie spotkał Remusa. Kaszubski wędrowca dostrzegł zaś w nim iskrę Ormuzdową, potencjał artystyczny i animatorski, chęć walki o lepsze jutro Kaszub w zakresie ekonomicznym i duchowym. Choć sam narrator zewnętrzny swe posłannictwo odkrywa dopiero w dojrzałym życiu, Remus jako narrator wewnętrzny właśnie do niego kieruje swe słowa.

Odsłania się jednak i drugi, szerszy plan pozycji narracyjnej, który rzutuje na plan światopoglądu powieści. Odbiorcą Remusowego wezwania nie jest tylko narrator zewnętrzny powieści, a każdy człowiek, kto ma w sobie wolę wybawienia zapadłego zamku, a więc – konkretyzując metaforę – każdy, komu sprawa kultury kaszubskiej jest bliska. Ów zabieg narracyjny można traktować jako gest zachęty, akt otwarcia i zaproszenia do służby sprawie kaszubskiej. Przez literaturę zachęca się więc do zachowania ciągłości tradycji, wierności ideałom i celom programowym.

W sytuacjach komunikacyjnych, w których występuje narrator zewnętrzny pojawia się dystans czasowy w stosunku do opowiadanych wydarzeń. Narracja tego typu najwyraźniej występuje w pierwszym i ostatnim rozdziale powieści, tworząc tym samym kompozycję ramową. Jednakże w zakres działania narratora zewnętrznego włączone zostały tytuły rozdziałów powieści. Tytuły te nie mają charakteru metaforycznego, lecz przez swą rozbudowaną niekiedy opisowość, stanowią swoisty komentarz do przedstawianych przez narratora wewnętrznego wydarzeń.

Oto pierwszy rozdział powieści opatrzony został mianem „Obyczaje Remusa i ludzkie o nim mniemanie”. Jeśli dodamy do tego topos początku utworu w postaci pytania retorycznego „Kiedy dzisiejsze pokolenie chodziło jeszcze na dziecięcych nóżkach, któż wtedy na Kaszubach nie znał Remusa?” (I, 7), wówczas uzyskamy sytuację swoistej próby nawiązania, omawiając rzecz w ramach modelu komunikacji literackiej, kontaktu z czytelnikiem. Narrator przywołuje przestrzeń wspólną, przestrzeń identycznych doświadczeń, w której nie tyle o opisywanie nowości będzie chodziło, co raczej o przedstawienie, a może raczej przypomnienie czegoś stałego, powszechnie znanego. Także i w finalnym zdaniu powieści „takie było jego życie i takich przygód doznał, nie poznany za dni życia, Remus” widoczne jest podkreślenie wybitności, ale i egzystencjalnej przegranej bohatera, który był stałym i niezwykle ważnym czynnikiem kultury ówczesnych Kaszub.

Przedstawiając te rozważania dotyczące narracji powieści, warto kolejny raz sięgnąć do romantycznego toposu zaszczepiania tradycji, kultywowania rodzimego obyczaju, który to topos przez jednych oceniany jest jako naturalne dziedzictwo, przez innych jako forma narodowego demonizmu. Narrator wewnętrzny utworu Majkowskiego przypomina pod tym względem modelowe sytuacje literatury romantycznej, w których pieśniarze, starcy, ojcowie, wizjonerzy naznaczali przyszłe pokolenia piętnem zadania do spełnienia (choćby Konrad Wallenrod Adama Mickiewicza). Zadanie takie niekiedy przerastało kontynuatorów misji, niemniej jednak próbowali oni sprostać wyzwaniu, narażając się na – tak nieobce i Remusowi – obojętność, śmiech i odrzucenie. Remus-narrator swą misję zaszczepiania skry Ormuzdowej przenosi nawet w wymiar pośmiertny. Jak bowiem czytamy w utworze:

 

Jakąkolwiek drogę przeznaczył ci Pan Bóg, pamiętaj, że duch mój po śmierci jak cień za tobą będzie chodził, a w tej chwili, kiedy czytasz, zza twoich pleców patrzeć będzie na to pismo. Chciałbym ci napisać tę prawdę, którą czuję, ale której nie potrafię wyrazić słowami. Chciałbym ci wskazać jakąś drogę, ale nie potrafię jej objaśnić. Bo nie dali mi światła, a miecz sam oddałem w ręce kobiety. To tylko wiem, czego nauczył mnie niezwykły człowiek: Ormuzd zwycięży! (I, 17)

 

W dążeniu do właściwego przedstawienia przeszłości pobrzmiewa dziewiętnastowieczna wiara w moc pieśni, w moc słowa i pisma. Już nie naoczne spotkania starego Remusa z młodym narratorem mają przynieść rezultat podjęcia misji ratowania kaszubszczyzny, lecz powszechna oświata, umiejętność pisania i czytania, dzięki którym moc słowa i posłannictwa będzie mogła się realizować. W tym miejscu zbliżamy się do postaw pozytywistycznych, lecz warto pamiętać, iż także i te musiały przewartościować tradycję romantyczną. W powieści czytamy:

 

Kiedy to pismo da ci do ręki dobry człowiek, innymi już oczami będziesz patrzył na świat niż wtedy, gdyś ode mnie uciekał. Na piśmie wypowiem się inaczej, a wtedy i ja, i to, co ci mam do powiedzenia, staniemy przed tobą w jasnym świetle południa. Wówczas, gdy byłeś dzieckiem, słów moich w żaden sposób nie mogłeś zrozumieć, a ja byłem dla ciebie zjawą ukazującą się w porannej mgle. (I, 18)

 

Wracając do sposobów opowiadania w Życiu i przygodach Remusa, narrator zewnętrzny wyraźnie przyjmuje na siebie zadanie przedstawiania rzeczywistości. Nie bez znaczenia jest tutaj podtytuł powieści, owo „Zwierciadło kaszubskie”. Określenie to mające metaforyczny charakter należy traktować dość ostrożnie. Koncepcja powieści-zwierciadła, którą w pierwszym odruchu czytelniczym można by przywołać, ma bowiem swoją bujną historię od czasu romantyzmu i Honore Balzaka, który w ten sposób pragnął charakteryzować swoją prawdopodobną psychologicznie, społecznie i kulturowo epikę. Majkowski używając określenia „zwierciadło”, myślał o nim nie tyle w kategoriach genologicznych, co raczej jako tendencji estetycznej mającej za zadanie połączyć czynnik realistyczny z baśniowym i mitycznym. Uzyskiwana w ten sposób prawda artystyczna utworu jest bardzo silnie zakorzeniona w świecie pozaliterackim, jednocześnie odnosząc się do archetypicznych struktur wyobraźni Kaszubów. Inna sprawą jest wszakże to, że na planie czysto literackim owe archetypy, figury i motywy bardzo dobrze opisane zostały przez literaturę romantyzmu.

Narrator zewnętrzny to wszakże nie tylko ktoś przedstawiający i komentujący kaszubską rzeczywistość, ale również osoba wysuwająca oceny moralne, sytuująca się trochę ponad przedstawianymi wydarzeniami. Choć w powieści Majkowskiego nie znajdziemy modelu narratora auktorialnego, lecz mimo to pojawiają się wypowiedzenia typu:

 

Ludzie jednak nie szanują tego, co dzień po dniu mają przed oczami, i nie zastanawiają się nad największym dziwem i cudem, jeśli wyrósł on na rodzimej glebie. (I, 9)

 

Oceny narratora zewnętrznego prowadzą również poza sferę codzienności czy moralistyki. Niekiedy poprzez pytania retoryczne wstępnie określane są te doniosłe aspekty egzystencji Remusa, które w stały sposób inspirują kaszubską rzeczywistość społeczną. Sugestie tego typu mają postać nie tylko prostych narratorskich zadziwień, ale i bardziej opisowych rozważań. Na przykład passus o wadliwym sposobie mówienia Remusa narrator kończy słowami:

 

Czyż nie było dziwne, że właśnie ten człowiek ze skażoną mową roznosił piękne opowieści i pieśni?… (I, 9)

 

Innym razem przytoczenie przez narratora zewnętrznego słów Remusa o staroperskich bogach Ormuzdzie i Arymanie wywołuje dalsze rozważania opowiadacza o rzeczywistym statusie kaszubskiego bohatera. W konsekwencji pojawia się przypuszczenie – bardzo zresztą w romantycznym stylu, jeśli przypomnieć idealistyczne koncepcje o metempsychozie Juliusza Słowackiego – iż pod skromną cielesną szatą skryty jest wielki duch:

 

Ale skąd ten biedny, niekształcony człowiek mógł wiedzieć o białym Ormuzdzie i czarnym Arymanie, bogach-aniołach w religii starożytnych Persów? Czyżby w nędznym ubraniu i dziadowskim ciele ukrywała się dusza głęboka i dziwna, jak niekiedy w ciemnym jeziorze daleko ukrytym w lesie kryje się tajemnica, o której nikt nie wie? (I, 15)

 

Narratorskie „zadziwienia” w istocie prowadzą do przedstawienia typowych antynomii występujących u wielu bohaterów romantycznych, które ukazać można poprzez zestawienia: biedny materialnie – bogaty duchowo, niezrozumiały poprzez język – zrozumiały poprzez serce, szalony w codzienności – przemyślny w porządku wiecznym. Napięcie semantyczne, jakie niosą ze sobą takie zestawienia, konsekwencje egzystencjalne, jakie z nich wynikają, wyprowadzają bohatera literackiego na duchowe i ideowe wyżyny.

W jednym z opisów Remusa romantyczna antynomia cech charakterologicznych bohatera ma następującą postać:

 

Policzki miał włochate, ale włosów nie było na nich więcej niż żyta na polach za Juszkami. Dlatego też na jego twarzy widziało się tyle zmarszczek, co na wyschłym jabłku. Ale te zmarszczki nie oznaczały zmartwień czy kłopotów. Kto głęboko zajrzał w jego czarne, małe oczy, ten zobaczył w nich tyle wesołości, że aż dziw. Bo na pozór się wydawało, że Remus zaraz będzie płakał. (I, 11)

 

Skomplikowanie postaci już na poziomie opisu zewnętrznego potęguje się w dalszych przedstawieniach jego czynów, emocji i myśli. Remus objawia się nam jako niejednoznaczna figura człowieka zmuszonego do dokonywania odpowiedzialnych wyborów, człowieka o postawie niemal prometejskiej, znowu wzorowanej trochę na romantyzmie. Remus-Prometeusz własną egzystencją pokazuje możliwość rozwoju kaszubszczyzny. Jest herosem podejmującym się nadludzkiego zadania, którego nie udało mu się wypełnić za swojego życia, lecz to wzór, który godzien jest naśladowania i opiewania w literackim medium.

 

* * *

 

Przedstawione tutaj romantyczne konteksty Życia i przygód Remusa nie odbierają temu utworowi oryginalności. Wskazanie zbieżnych motywów w prozie polskiego romantyzmu i w epice Majkowskiego nie eliminuje kaszubskości tej powieści. Zaproponowany dukt rozważań niewątpliwie zbliża się do koncepcji intertekstualizmu, nie wchodzi jednak we wszystkie szczegóły relacji np. tekst – tekst, tekst – gatunek, czy też tekst – rzeczywistość. Bardziej idzie tu o wykazanie na szerokim planie rozważań wielowymiarowych związków utworu stworzonego w ostatecznej wersji dopiero pod koniec lat trzydziestych XX wieku ze światem estetyki wypracowanej sto lat wcześniej. Powieść Majkowskiego w opiniach badawczych uchodzi za najwybitniejszy przykład prozy kaszubskiej; abstrahując od tego zdania, warto widzieć, jak literatura kaszubska jest szeroko rozkorzeniona w przeróżnych tradycjach literackich i językowych. Poznanie Remusa ze względu na jego pomorską niepowtarzalność, uzupełnione poznaniem kontekstu literackiego daje w rezultacie możliwość zobaczenia go w perspektywie antropologii literackiej. W przestrzeni gdzie to, co literackie mówi o uwarunkowaniach człowieka, o jego świadomych i nieświadomych gestach kulturowych, o przekonaniach i wyobrażeniach tyleż jednostkowych, co i ogólnoludzkich.

Majkowski kreśląc swojego bohatera na łamach powieści, przedstawił go z baranią czapką na głowie, toczącego swą taczkę z książkami, odzianego w zniszczoną kapotę. Kiedy bliżej się przyjrzeć owemu odzieniu, okaże się, że to resztki romantycznego płaszcza podbitego purpurą.

Prezentowany tutaj tekst jest rozszerzoną wersją artykułu, który pod tym samym tytułem, z przypisami, drukowany był w piśmie: „Nasze Pomorze” Rocznik Muzeum Zachodnio-Kaszubskiego [2003, nr 5], Bytów 2004, s. 79-91.