Dołącz do nas

Wspomóż nas

Polecane strony

Media o nas

Do pobrania

Kontakt



 


MAPA KASZUB



WSPÓŁPRACA Z BASKAMI


KASZUBSKI FACEBOOK


ROK 2017 NA KASZUBACH


EDUKACJA




POLECANE WYDAWNICTWA


KASZUBSKI DZWONEK




Aktualności

25.07.2013

Głos w dyskusji o statusie prawnym Kaszubów (2)

Przeciwnicy uznania Kaszubów za mniejszość etniczną wysuwają szereg argumentów przeciwko nadaniu im tego statusu, m.in. taki, że Kaszubi nie mają poczucia odrębności od narodu polskiego. 

Pod koniec lat 80. XX wieku rozpoczęto prace nad ustawą mającą na celu uregulowanie statusu mniejszości narodowych i etnicznych. Ostatecznie, w Ustawie o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym z 6 stycznia 2005 roku nie uwzględniono Kaszubów jako mniejszości etnicznej. Liderzy Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego nie zamierzali bowiem walczyć o taki status, argumentując to tym, że Kaszubi nie są mniejszością, że czują się Polakami. W takim duchu wypowiadali się w latach 90. ówcześni przedstawiciele ZKP – Józef Borzyszkowski, Cezary Obracht-Prondzyński, Jan Wyrowiński, Brunon Synak. Na początku XXI wieku nadal zapewniali członków sejmowej Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych, że  „nie ma problemu narodowości kaszubskiej”. Gdy ogłoszono wyniki spisu powszechnego z 2002 roku starali się wszelkimi sposobami pomniejszać znaczenie ponad 5 tysięcy narodowych deklaracji kaszubskich. Uważali, że część Kaszubów deklarowała swoją kaszubskość z innych względów niż autentyczne poczucie narodowe. Prof. Brunon Synak tak o tym pisał:
 
 „Jeżeli chodzi o narodowość, to liczbę 5 tys. osób, które określiły swoją narodowość jako kaszubską, a więc inną niż polską, uważam i tak za zawyżoną. (…) Kwestionariusz spisowy nie dawał żadnej możliwości takiego podwójnego, narodowo-etnicznego, samookreślenia siebie. W związku z tym część Kaszubów, chcąc pokazać swoją regionalno-etniczną odrębność, deklarowała narodowość „inną niż polską”. Sądzę też, że część Kaszubów deklarowała odrębną narodowość na zasadzie przekory, jako możliwość dania pełnego wyrazu własnej odrębności, po wcześniejszych okresach upokorzeń i dyskryminacji” (B. Synak, Karykatura kaszubskiej rzeczywistości, „Pomerania”, R. 2003, nr 7-8, s. 16).
 
Spis powszechny z 2011 r. dał już możliwość „podwójnego, narodowo-etnicznego, samookreślenia”. Okazało się jednak, że liczba narodowych deklaracji kaszubskich – wbrew oczekiwaniom niektórych działaczy kaszubskich – nie zmniejszyła się, a wręcz wzrosła i to ponad trzykrotnie w porównaniu do roku 2002. 

W związku z tym, że dzisiejsza batalia o uznanie Kaszubów za mniejszość etniczną przypomina w pewnym sensie tę z XX wieku, toczoną o uznanie języka kaszubskiego, to warto przypomnieć pewien argument. Wprawdzie nie odnosi się bezpośrednio do Ustawy, ale za to swego czasu miał być dowodem na to, że kaszubski jest dialektem języka polskiego. „Nie wymieniłem jeszcze – mówił trzydzieści lat temu prof. Edward Breza – czynnika, który jest bodaj najważniejszy: świadomość odrębnej narodowości. Z tego punktu widzenia kaszubszczyznę należy niewątpliwie zaliczyć do dialektów, ponieważ świadomość, że Kaszubi to odmiana etniczna narodowości polskiej, jest powszechna. (…) I to właśnie przesądza, czym jest kaszubszczyzna.” (Wszystkie barwy słów. Z doc. dr. hab. Edwardem Brezą i dr. Jerzym Trederem rozmawia Edmund Szczesiak, „Pomerania”, R. 1983, nr 6, s. 1). Dziś język kaszubski uznaje nawet państwo polskie! Dzisiaj nawet polska statystyka potwierdza istnienie narodu kaszubskiego! A trzymając się wyżej przedstawionego rozumowania należy stwierdzić: jeśli jest naród, to jest i język, a jeśli jest język, to musi być 
i naród.
 
Zdaje się, że – po dwóch ostatnich spisach powszechnych – przeciwnicy etnicznego statusu Kaszubów pogodzili się jednak z tym, że rzeczywistość wygląda inaczej niż ich poglądy o niej. Publiczne wypowiedzi tych ludzi są już teraz tylko swoistym robieniem dobrej miny do złej gry – bo trudno przecież wycofać się z poglądów, które dotychczas się głosiło. To, co teraz czynią jest już tylko zaklinaniem rzeczywistości. Dlatego – nie mając żadnych argumentów – deprecjonują nas i próbują ośmieszać, stwierdzając na przykład, że „w ten sposób identyfikuje się tylko część najstarszego pokolenia. Kobieta, która ma osiemdziesiąt kilka lat i mieszka w Gochach mówi, że zawsze tu mieszkała, różni tu byli, i Polacy, i Niemcy i Kaszubi, a ona po prostu jest tutejsza. Czasami trudno jej wyartykułować coś poza tym, że jest Kaszubką” [zob. „Biuletyn z posiedzenia sejmowej Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych w dniu 18.05.2004 r.”, nr 49 (nr 3189/IV kadencja), s. 17]. Ktoś inny nazywa nas nawet „marginesem”. A wszyscy „zapominają” o tym, że jednym z ustawowych warunków definiujących mniejszość jest właśnie wymóg, by była to grupa „mniej liczebna od pozostałej części ludności Rzeczypospolitej Polskiej”! Na zakończenie tego wątku warto jeszcze zauważyć, że w stosunku do żadnej mniejszości, spośród tych, które zostały wymienione w Ustawie (nawet jeśli są mniej liczne od grupy osób deklarujących narodowość kaszubską), raczej nikt z przedstawicieli państwa polskiego nie użył obraźliwego określenia „margines”. (Cdn.)
 
 
Dariusz Szymikowski