Dołącz do nas

Wspomóż nas

Polecane strony

Media o nas

Do pobrania

Kontakt



 


MAPA KASZUB



WSPÓŁPRACA Z BASKAMI


KASZUBSKI FACEBOOK


ROK 2017 NA KASZUBACH


EDUKACJA




POLECANE WYDAWNICTWA


KASZUBSKI DZWONEK




Aktualności

11.07.2013

Głos Kaszuby – obywatela polskiego w sprawie wywiadu Prezydenta RP

Pan Prezydent Bronisław Komorowski, w wywiadzie przeprowadzonym przez Agnieszkę Michajłow z Radia Gdańsk (>> LINK DO WYWIADU), odniósł się do inicjatywy stowarzyszenia Kaszëbskô Jednota, mającej na celu wpisanie Kaszubów na ustawową listę mniejszości etnicznych. Pan Prezydent wprawdzie przyznał, że „każdy ma prawo dokonywać wyboru narodowościowego tak jak mu serce gra”, ale reszta stwierdzeń jest już niepokojąca, by nie rzec, przerażająca.

fot. www.radiogdansk.pl

Powszechnie pojmuje się demokrację jako rządy większości przy poszanowaniu praw mniejszości. I nie ma tutaj znaczenia fakt, jak mała pod względem liczebnym jest ta mniejszość. Zapewne wyrazem tak pojmowanej demokracji było uwzględnienie w ustawie (o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym z 2005 roku) np. Karaimów, społeczności liczącej nieco ponad 300 osób (w 2002 r. przynależność do tej grupy zadeklarowało 45 osób). Niestety, teraz Prezydent Rzeczypospolitej mówi o „marginesie” i „proporcjach”, bagatelizując deklaracje narodowościowe kilkunastu tysięcy Kaszubów!
 
Przyjmujemy do wiadomości, że nasz Prezydent nie rozumie naszych dążeń. Nie możemy jednak zrozumieć dlaczego nas lekceważy, dlaczego nazywa nas „marginesem”. Nie rozumiemy tym, bardziej, że kiedyś solidarnościową opozycję, do której należał, komunistyczna władza określała przecież mianem „garstki ekstremistów”. Dodajmy, że Pan Prezydent naszą inicjatywę określa jako „ekstremalne pomysły”. Co jest ekstremalnego w zamiarze uwzględnienia Kaszubów jako kolejnej mniejszości etnicznej – obok Karaimów, Tatarów, Romów i Łemków – we wspomnianej ustawie o mniejszościach narodowych i etnicznych? Co jest w tym ekstremalnego, tym bardziej, jeśli Kaszubi spełniają wszystkie warunki, które formułuje ta ustawa?

Pan Prezydent idzie jeszcze dalej w swych insynuacjach wobec członków stowarzyszenia Kaszëbskô Jednota, pośrednio zaś wobec wszystkich tych Kaszubów, którzy nie czują się Polakami. Zarzuca nam bowiem brak patriotyzmu polskiego i przestrzega, abyśmy uważali, żeby swoją działalnością „nie zaszkodzić Kaszubom i nie zaszkodzić Polsce”. Pan Prezydent zdaje się sugerować w ten sposób, że ten, kto nie jest Polakiem, nie może być też patriotą polskim. Pan Prezydent zdaje się sugerować w ten sposób, że ci Kaszubi, którzy nie czują się Polakami mogą zaszkodzić całej swojej wspólnocie, jak i Polsce. Niestety, Pan Prezydent nawiązuje w pewnym sensie do ducha czasów, wydawałoby się, że już dawno minionych, kiedy to niemal każda inicjatywa środowisk kaszubskich, w celu zachowania i rozbudzenia własnej tożsamości, była określana przez władze polskie mianem „separatyzmu”. Niestety, w ten sposób Pan Prezydent także naśladuje w jakimś sensie niezbyt chlubne postępowanie prezesa Prawa i Sprawiedliwości, który dwa lata temu twierdził, że „śląskość jest po prostu pewnym sposobem odcięcia się od polskości i przypuszczalnie przyjęciem po prostu zakamuflowanej opcji niemieckiej”.

Nie wiadomo na jakich przesłankach Pan Prezydent oparł takie poglądy, nie podał tego bowiem we wspomnianym wywiadzie. Trudno więc dyskutować z tymi stwierdzeniami. Mogę jedynie zapewnić Pana Prezydenta, że członkowie stowarzyszenia osób narodowości kaszubskiej Kaszëbskô Jednota, że Kaszubi narodowości kaszubskiej, nie są gorszymi polskimi patriotami od Kaszubów, którzy czują się Polakami. To, że inaczej postrzegamy naszą tożsamość nie może stać się podstawą do wysuwania takich oskarżeń!

Wprawdzie Pan Prezydent Bronisław Komorowski odniósł się w wywiadzie tylko do Kaszubów, ale sformułowania przez Niego użyte powinny zaniepokoić przedstawicieli wszystkich (nie tylko zapisanych w ustawie) mniejszości narodowych i etnicznych zamieszkujących Polskę. Wszak też są swoistym „marginesem” i to jeszcze węższym! Bowiem według danych statystycznych z 2011 roku wyłącznie niepolską narodowość zadeklarowało 597 tys. osób, co stanowi 1,55% wszystkich mieszkańców kraju. Należy zauważyć, uwzględniając wspomniane przez Pana Prezydenta „proporcje”, że Kaszubi narodowości kaszubskiej stanowią ponad 7% ogółu osób, które zadeklarowały przynależność do wspólnoty kaszubskiej, liczącej według ostatniego spisu powszechnego 232,5 tys. osób. Uwzględniając tylko liczby i „proporcje”, które zdaje się Pan Prezydent tak uwielbia, to należałoby stwierdzić, że to właśnie ta grupa przeżywa swój – posługując się określeniem Prezydenta – „renesans”. Bowiem spośród wszystkich mniejszości charakteryzuje się – obok wspomnianych już Karaimów i nieuwzględnionych w ustawie Ślązaków (wyłącznie śląską narodowość zadeklarowało ponad 375 tys. osób; w 2002 roku takich deklaracji było 173 tys.) – największą dynamiką. W 2002 roku przynależność do narodu kaszubskiego zadeklarowało bowiem 5,1 tys. osób, zaś w ostatnim spisie powszechnym takich osób było ponad trzykrotnie więcej – jako jedyną narodowość zadeklarowało ją 16,4 tys. osób. A przy okazji należy przypomnieć, że zarówno nasza (polska i kaszubska) tradycja, jaki i ustawodawstwo europejskie z zakresu praw człowieka, każą okazywać szacunek i godność
każdej osobie tylko (czy też raczej aż) dlatego, że jest człowiekiem, niezależnie od tego, jakiego jest wyznania, narodowości, języka, koloru skóry, płci itp. Potwierdzają to też dokumenty wypracowane przez Organizację Narodów Zjednoczonych, które Polska ratyfikowała. Uwzględniając to wszystko należałoby więc spodziewać się, że Najwyższy Przedstawiciel państwa polskiego, w takim też duchu będzie się wypowiadał.

Miejmy nadzieję, że w rzeczywistości Pan Prezydent jednak tak nie myśli, jak mogłyby to sugerować Jego słowa. Być może wynikają one z chęci wspomożenia jednej ze stron w wewnętrznych sporach toczonych przez Kaszubów, co zresztą – gdyby takie były w rzeczywistości intencje – także nie przynosi chluby Prezydentowi. Dobrze byłoby, gdyby Prezydent Rzeczypospolitej zechciał się spotkać z przedstawicielami wszystkich nurtów obecnych w ruchu kaszubskim, a nie tylko z jednym. Gdyby takie spotkanie odbyło się jeszcze przed Zjazdem we Władysławowie, to jestem przekonany, że Pan Prezydent nie tylko nie użyłby słów obraźliwych wobec części Kaszubów, ale okazałby zrozumienie dla inicjatywy Kaszëbsczi Jednotë. Trzeba mieć też nadzieję, że Pan Prezydent przeprosi ów „margines” – obywateli polskich narodowości kaszubskiej, których posądził o brak patriotyzmu i domniemane w przyszłości szkodnictwo.

Uważam, że szczególne podziękowania należą się Pani Agnieszce Michajłow – błąd redakcyjny można wybaczyć (szkoda tylko, że po komentarzu Artura Jabłońskiego na stronie Radia Gdańsk, nie został jeszcze poprawiony) – za to, że zadała pytania, które my, członkowie Kaszëbsczi Jednotë, stawiamy. Dla działaczy Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego są to pytania, które – używając ich języka – budzą „emocje”, więc ich nie zadają (zob. wywiad z Prezydentem RP w „Pomeranii” – w dodatku z okazji XV Zjazdu Kaszubów - http://www.kaszubi.pl/images/dodatkowe/XV%20Zjazd/pomerania_dodatek%20zjazdowy_www.pdf lub tu: http://www.kaszubi.pl/aktualnosci/aktualnosc/id/523). Wprawdzie zjazdy Kaszubów mają głównie charakter ludyczny, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby towarzyszyła im choć chwila refleksji na temat naszej teraźniejszości i przyszłości oraz stosunku najwyższych przedstawicieli państwa polskiego do naszych dążeń.

Niejako na marginesie wypowiedzi Pana Prezydenta warto jeszcze odnieść się do jednej sprawy. W związku z tym, że często pojęcia obywatelstwa i narodowości są utożsamiane lub wręcz celowo tak się czyni, warto przedstawić ich definicje. Mając na uwadze fakt, że obracamy się wokół danych Głównego Urzędu Statystycznego, to najlepiej zacytować definicje w wersji podanej przez tę instytucję. Otóż według GUS narodowość „jest 
deklaratywną, opartą na subiektywnym odczuciu, indywidualną cechą każdego człowieka, wyrażającą jego związek emocjonalny, kulturowy lub wynikający z pochodzenia rodziców z określonym narodem lub wspólnotą etniczną” (Rocznik Statystyczny Rzeczypospolitej Polskiej 2012, Warszawa 2012, s. 185). Natomiast obywatelstwo „oznacza prawną więź pomiędzy osobą a państwem. Nie wskazuje ono na pochodzenie etniczne tej osoby i jest niezależne od jej narodowości” (Tamże). Widzimy, że te dwa pojęcia dotykają różnych kwestii. Kiedy narodowość odnosi się przede wszystkim do naszych uczuć i emocji, to obywatelstwo jest kategorią prawną. Z definicji narodowości wynika jeszcze jedna rzecz – narodowość ma charakter indywidualny i nikt (nawet przywódca państwa) nie może nam jej narzucać lub mówić kim mamy się czuć.

Dariusz Szymikowski, członek Kaszëbsczi Jednotë