Patron roku 2021

Do pobrania

Polecane strony



PRZEKAŻ 1%

 

PATRONAT

POZNAJ NASZĄ HISTORIĘ


ARCHIWUM PORTALU

 

MAPA KRAJU KASZUBÓW



Czego od nas oczekują, a co my czujemy? Rzecz o spisie powszechnym

Wokół kwestii naszych deklaracji narodowościowych (i w pewnej mierze także językowych) rozgorzała ostatnio dyskusja w mediach. To w zasadzie nic nowego, gdyż mieliśmy do czynienia z taką sytuacją także w okresie przeprowadzania poprzednich spisów (2002, 2011).

Obecna dyskusja toczy się przede wszystkim w Internecie. To czyni tę debatę bardziej demokratyczną od poprzednich (zwłaszcza w porównaniu do 2002 r.). Dzięki Internetowi dobitniej słyszalny jest głos nie tylko naszych organizacji, ale też wielu Kaszubów. A wielu z nas deklaruje, że naturalną rzeczą – skoro jesteśmy/czujemy się Kaszubami – będzie wpisanie w formularzu spisowym narodowości kaszubskiej. To przeraziło niektóre środowiska. Tak przeraziło, że aż uciekają się do nieuczciwych praktyk. Chciałbym w tej wypowiedzi odnieść się najpierw do artykułów, które ukazały się na stronach dwóch portali internetowych.
 
I
Ideologicznie wPolityce

Dr Rafał Maliszewski, przedstawiony przez redakcję portalu wPolityce.pl jako kaszubolog, postanowił ostatnio (luty 2021 r.) popełnić autoplagiat.

W roku 2012 napisał artykuł pt. "Kaszubscy Kaszubi? Nikt nie ma prawa burzyć kaszubskiej mentalności na fundamentach polskości” (zob.: https://wpolityce.pl/polityka/126575-kaszubscy-kaszubi-nikt-nie-ma-prawa-burzyc-kaszubskiej-mentalnosci-nabudowanej-na-fundamentach-polskosci). Pretekstu do jego napisania dostarczyło mu wówczas Stowarzyszenie Osób Narodowości Kaszubskiej Kaszëbsko Jednota (a także grono redaktorów pisma „Òdroda”), które podjęło starania mające na celu uznanie Kaszubów za mniejszość etniczną. Maliszewski ubolewał wówczas, że zła konstrukcja pytań w spisie przeprowadzonym w 2002 r. (5 tys. osób zadeklarowało w nim narodowość kaszubską) odebrała ankietowanym możliwości zaznaczenia podwójnej tożsamości i uczyniła z Polski kraj dwujęzyczny. Jego zdaniem hasła o kaszubskiej narodowości głoszone przez grupkę ludzi przekonanych o powodzeniu swej ideologii, nie współgrają z głosem ludu kaszubskiego, zdecydowanie inaczej pojmującego wartość narodu polskiego i dumę z przynależności do niego. Autor swe poglądy okrasił m.in. wypowiedziami prof. Brunona Synaka oraz Łukasza Grzędzickiego, ówczesnego prezesa ZKP, chwaląc go za właściwą postawę, czyli za to, że jednoznacznie odcina się od poglądu uznania Kaszubów za mniejszość etniczną.

Po niemal dekadzie Maliszewski powrócił do tego tematu w artykule pt. „Kampania nawołująca do deklaracji kaszubskiej narodowości wprowadza zamęt” (zob.: https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/543339-proba-wyodrebnienia-kaszubskiej-narodowosci-wprowadza-zamet), przy okazji przytaczając dosłownie znaczne fragmenty swej poprzedniej wypowiedzi. Tak się zagalopował w przytaczaniu dawnych tez i cytatów, że – wydaje się – nawet nie dostrzegł faktu, iż prof. Synak nie żyje już od 7 lat (zmarł w grudniu 2013 r.)!

Chojnicki kaszubolog odniósł się w artykule do wyników spisu z 2011 r., w którym to owa zła konstrukcja pytań z 2002 r. nie miała już przecież miejsca. Pomimo tego, ponad 16 tys. osób zadeklarowało wówczas narodowość kaszubską jako jedyną, co autor artykułu ocenił słowem zaledwie. Porównując zaś wyniki z 2011 z tymi z 2002 r. napisał: tendencja ta jest wzrostowa i niepokojąca. Uznanie bowiem Kaszubów za oddzielny naród stanowi zagrożenie dla jedności całego narodu polskiego i również osłabia kaszubskość, która czerpała i nadal czerpie z ogólnopolskiego dziedzictwa narodowego.

Niestety, autor nie wyjaśnij, dlaczego i w jaki sposób te kaszubskie deklaracje narodowościowe miałyby być zagrożeniem dla narodu polskiego oraz – dodatkowo – osłabiać kaszubskość. Wyniki ostatniego spisu nie przeszkodziły mu jednocześnie ponownie stwierdzić, że Kaszubi są i czują się Polakami oraz sformułować takie to wnioski (po przywołaniu wypowiedzi prof. Synaka): Niezasadnym wydaje zatem stawianie przez GUS pytań o narodowość kaszubską w aspekcie narodowo-etnicznym, gdzie właściwą w tej sferze powinna być dla Kaszubów zawsze polskość. Zakrojona dziś na dużą skalę kampania nawołująca do deklaracji kaszubskiej narodowości, jest raczej formą wprowadzania zamętu (…), a Kaszubi powinni dalej budować swoją specyfikę etniczną w oparciu o fundamenty polskości. Od pewnego czasu pojawiają się separatystycznego poglądy, którym jednoznacznie należy się jednoznacznie przeciwstawi[ć]. Sprzeciw jest w tym przypadku wyrazem szacunku dla narodu, który historycznie i kulturowo stał się kolebką kaszubskości.

Niestety, to Rafał Maliszewski wprowadza zamęt w omawianej kwestii. Po pierwsze twierdzi, że Kaszubi są i czują się Polakami (od „zawsze), choć sam przytacza dane temu przeczące. Po drugie, nie jest konsekwentny w swych poglądach, co pokazuje porównanie jego stanowiska sprzed dekady z obecnym. Najpierw krytykował złą konstrukcję pytań w formularzu spisowym z 2002 r. Gdy ją zmieniono w spisie z roku 2011 (ta wersja ma obowiązywać także w tegorocznym), na dającą możliwość zaznaczenia podwójnej tożsamości, czyli – jak się wydaje – na postulowaną czy też akceptowaną przez autora, to teraz jest przeciwny jakiemukolwiek ujmowaniu narodowo-etnicznych deklaracji kaszubskich. A powód do takiej zmiany poglądów dostarczyli mu sami Kaszubi, którzy deklarowali inaczej niż to sobie wyobraził nasz kaszubolog! Jak mogli?! Po prostu, pan Maliszewski wie najlepiej, co i jak mają deklarować! Wie przecież najlepiej, co my czujemy! On wie, co jest dla nas najlepsze! Dlatego przyznaje sobie prawo rozkazywania (w artykule pada charakterystyczne słowo: powinni) Kaszubom. Myślę, że my, Kaszubi, mamy już dość tego kolonialnego podejścia, że nie chcemy być traktowani jak niewolnicy! Myślę, że nie chcemy też totalitarnej wizji państwa polskiego, którą zarysowuje nam autor tego artykułu. Mam nadzieję, że nie chcemy takiego dyktatu i swój rozum (oraz serce) mamy, a damy temu wyraz w obecnym spisie.

I jeszcze jedna kwestia. Używając określenia samego autora, należy stwierdzić, że to on szkodzi wszystkim poprzez ukazywanie kaszubskich deklaracji narodowościowych jako zagrożenia. Autor nie rozumie, że takie deklaracje są wyrazem osobistych uczuć i emocji, że są – używając wyjaśnień opracowanych przez Główny Urząd Statystyczny – indywidualną cechą każdego człowieka, wyrażającą jego związek (…) z określonym narodem lub wspólnotą etniczną. Zaś według Maliszewskiego miałyby być niemal wypowiedzeniem wojny! Niestety, Maliszewski niczego ze spraw kaszubskich nie rozumie, a świetnie wpisuje się w dawne praktyki stosowane wobec nas.

Szkoda też, że autor nie zechciał rozwinąć swej tezy na temat specjalnej formy podległości Kaszubów wobec Polaków, o tym, że naród polski historycznie i kulturowo stał się KOLEBKĄ [wyróżnienie moje – D.Sz.] kaszubskości. Z tego to powodu ma bowiem wynikać szczególny obowiązek Kaszubów – winni okazywać Polakom szacunek poprzez wyrażanie sprzeciwu wobec kaszubskich deklaracji narodowych, czyli jego zdaniem poglądów separatystycznych!

To tylko wycinek polskiego postrzegania spraw kaszubskich. Trudno na tej podstawie zbudować jakiś szerszy i ogólniejszy obraz. A jak przedstawia się ta kwestia na portalu, z którego nazwy wynika, że jest kaszubski? O tym jednak w następnej części.

Ilustracja: „Zrzesz Kaszëbskô” 1933, nr 18.


II
Expressowa dezinformacja

Artykuł pt. Podczas spisu warto przyznać się do kaszubszczyzny. Skąd więc kontrowersje? ukazał się na portalu Expresskaszubski.pl (zob.: https://expresskaszubski.pl/pl/19_wiadomosci_z_regionu/34786_podczas-spisu-warto-przyznac-sie-do-kaszubszczyzny-skad-wiec-kontrowersje.html). Jego autor, posługujący się inicjałami W.D. (zapewne redaktor Wojciech Drewka) nawiązał do wypowiedzi dra Rafała Maliszewskiego. Ponadto, przedstawił stanowiska i działania dwóch organizacji kaszubskich: Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie (ZKP) zachęca do tego, by Kaszubi przyznawali się do swojej przynależności etnicznej i by nie obawiali się wskazać, że używają języka kaszubskiego, nawet sporadycznie. Kaszëbskô Jednota (KJ), która – zdaniem autora – Krok dalej idzie, bo zachęca do deklarowania (…) narodowości kaszubskiej. Następnie W.D. napisał, że formularz spisowy dopuszcza możliwość deklarowania narodowości kaszubskiej i polskiej jednocześnie. Dlatego największa kaszubska organizacja, podczas akcji informacyjnej w trakcie poprzedniego spisu powszechnego zachęcała do wpisywania prawdy [wyróżnienie moje – D.Sz.], a więc tego, że Kaszubi są Polakami, ale jednocześnie nie wstydzą się swojej przynależności etnicznej.

Słusznie zauważył autor (podpisany jako Kasz) jednego z komentarzy zamieszczonych pod artykułem [w cytacie zachowano oryginalną pisownię – D.Sz.]:
 
Jeżeli ktoś czuje się Kaszubą i wpisze tylko narodowość kaszubską to do tego prawo i w porządku, więc dlaczego napisano, że największa organizacja (czyli Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie) zachęca do wpisania PRAWDY – czyli że i polska i kaszubska? Czy to jest jedyna słuszna prawda? Jeżeli ktoś zaznaczy tylko narodowość kaszubską bo tak się czuje to też chyba wpisze prawdę. (…)

Przez takie ujęcie tej kwestii W.D. pragnie niejako wmówić czytelnikom, że jedynym, bo zgodnym z prawdą działaniem jest podanie narodowości polskiej. Można więc sobie dopowiedzieć, że inne możliwości należy traktować – zdaniem autora – jako niezgodne z prawdą, fałszywe. A tak przecież nie jest! Kwestia tożsamości narodowej jest bardzo osobistym doświadczeniem, a kaszubską świadomość narodową my, Kaszubi, deklarujemy na różne sposoby – we współczesnym tego słowa rozumieniu – od połowy XIX stulecia. Zaś geneza naszej odrębności narodowej tkwi w znacznie odleglejszych czasach, sięga średniowiecza.
 
Można by podjąć próbę usprawiedliwienia autora, że nieświadomie lub z powodu braku odpowiedniej wiedzy tak tę kwestię określił. Niestety, kolejny jego artykuł utwierdza mnie w przekonaniu, że powyższe przyczyny nie mogą wchodzić w grę. Ta postawa autora jest po prostu zwykłą manipulacją. Otóż, w artykule pt. Masz pomysł jak zachęcić do deklarowania kaszubszczyzny? Weź udział w konkursie ZK-P (zob.: https://expresskaszubski.pl/pl/14_kultura/34847_masz-pomysl-jak-zachecic-do-deklarowania-kaszubszczyzny-wez-udzial-w-konkursie-zk-p.html), W.D. przedstawił wspomniany w tytule konkurs, ale jednocześnie nie omieszkał dodać: Kaszubskie organizacje zachęcają, by formularzu wskazywać swoją kaszubską przynależność etniczną i fakt posługiwania się językiem kaszubskim. Jednakże, w owym artykule wspomniał tylko o ZKP (co ciekawe, w tytule źle zapisał skrót tej organizacji). Jak wyżej wspomniałem, w pierwszym z cytowanych tutaj tekstów W.D. wymienił dwie organizacje, obok ZKP, także KJ. Wydaje się więc, że pisząc o organizacjach miał na myśli – obok ZKP – wyłącznie KJ. Problem w tym, że to stowarzyszenie wskazuje na zupełnie inną – o czym sam przecież wcześniej (w pierwszym tutaj wymienionym artykule) napisał – możliwość deklarowania swej tożsamości, mianowicie narodowość kaszubską. O stronniczości autora w przedstawianiu problematyki spisowej świadczy też zamieszczenie we wspomnianym na wstępie tekście materiału ikonograficznego pochodzącego tylko ze strony jednego stowarzyszenia – ZKP.
 
Warto jeszcze zwrócić uwagę – w kontekście kaszubskich deklaracji – na słowo użyte w pierwszym z przywołanych artykułów. To wstyd. Jako, że zostało wymienione przy omawianiu działań ZKP, przejdę więc do omówienia stanowiska tej organizacji.

Ilustracja: autor B. Hildebrański
(źródło:
https://www.facebook.com/events/294552415400120/)

  III
Wstyd, czyli rzecz o ZKP

Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie rozpoczęło oficjalny start swej kampanii spisowej w ważnym dniu – Dniu Jedności Kaszubów (19 marca). Na profilu facebookowym tej organizacji (zob.: https://www.facebook.com/events/323009845998771) można przeczytać, że każdy człowiek ma prawo udzielać odpowiedzi zgodnie z własnymi odczuciami. Ale już w następnym zdaniu ZKP wyjaśnia, na czym ma polegać to prawo:
 
Swobodnie można deklarować narodowość polską i jednocześnie przynależność do wspólnoty etnicznej np. kaszubskiej, kociewskiej, borowiackiej, krajniackie czy kociewskiej” [podaję oryginalny zapis, w którym to dwa razy wymieniono wspólnotę kociewską, a w słowie „krajniackie” zabrakło literki „j”* - D.Sz.]. Czy z tego wynika, że już swobodnie nie można inaczej deklarować? Czy swobodnie nie można deklarować narodowości kaszubskiej?
 
Przy tym ta organizacja pragnie, aby spis był przeprowadzony rzetelnie i sprawnie oraz składa obietnicę: W związku z tym jesteśmy obecni na każdym etapie prac spisowych. Taka zapowiedź może okazać się niepokojąca, ale nie chcę rozważać, jakie to możliwości i wpływy posiada ZKP, a wolę zakładać dobre intencje. Te intencje dostrzegam w podjętych ostatnio staraniach mających na celu umożliwienie samospisu także w języku kaszubskim (zob.: https://www.facebook.com/kaszubi/photos/pcb.3850889948293362/3850883441627346/). 

Niepokoi natomiast dalsza część materiału informacyjnego, będąca konsekwencją powyższych założeń i jednocześnie swoistym zaleceniem, jak należy się spisać:
Zatem:
Jaka jest Pana(i) narodowość?
Odpowiedź: polska
Czy odczuwa Pan(i) przynależność także do innego narodu lub wspólnoty etnicznej?
Odpowiedź: tak, kaszubskiej/kociewskiej/borowiackiej/krajniackiej.
 
ZKP zdaje się traktować tutaj ludność Pomorza jako jednolitą narodowo, co stoi w sprzeczności nie tylko z wielowiekową tradycją naszej pomorskiej ziemi, ale też z wynikami ostatnich spisów, które przecież nie są jakąś tajemnicą! To stoi w sprzeczności nawet z własnym stanowiskiem, np. z uchwałą Rady Naczelnej ZKP z 13 grudnia 2003 r., w której to czytamy: „Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie zawsze było, jest i takim chce pozostać – miejscem otwartej dyskusji i wymiany różnych poglądów, miejscem dla ludzi o różnych rodzajach tożsamości etnicznej. Uważamy, że nikomu nie można zabierać ani narzucać identyfikacji etnicznej czy narodowej. Tożsamość jest sprawą własnej autodefinicji, opartej na genealogii, indywidualnych doświadczeniach, więzach kulturowych i poczuciu grupowej przynależności.” (zob.: http://naszekaszuby.pl/modules/news/article.php?storyid=191&com_id=244&com_rootid=244&com_mode=thread&#comment244). Szokującą rzeczą jest fakt, że organizacja kaszubska całkowicie pomija w ten sposób Kaszubów deklarujących narodowość kaszubską (w poprzednim spisie ponad 16 tys. osób podało wyłącznie tę narodowość). Co gorsza, przy takim podejściu traktuje się ludzi jak bezmyślne istoty, zaprogramowane na jedyną odpowiedź. Jednocześnie stawia się znak równości – pomimo oczywistych różnic tożsamościowych – między wspólnotą kaszubską a innymi mieszkającymi na Pomorzu (jednocześnie uderzający jest brak ogólniejszego określenia – wspólnoty pomorskiej). W ten sposób stawia się także znak równości między naszą wspólnotą a na przykład mazowiecką czy kurpiowską. Można w tym działaniu dopatrzeć się świadomego działania, mającego na celu zacieranie wszelkich różnic między ludnością kaszubską a polską. Także językowych, gdyż ZKP uważa, że Kaszubi zazwyczaj w domu posługują się językiem polskim i kaszubskim. Tu chciałbym przypomnieć, że według spisu z 2011 r. język kaszubski jako jedyny używany w kontaktach domowych zadeklarowało 3,8 tys. osób, a dla 13,8 tys. był to język ojczysty (także piszący te słowa zalicza się do tych grup).
 
Przy okazji obecnego spisu powszechnego ZKP nie wspomina o tym, aby poprzez deklarację kaszubskiej tożsamości (i języka) pokonać ów wstyd, o którym przypomniał redaktor portalu www.expresskaszubski.pl (zob. część II niniejszego artykułu). Wydaje się jednak, że organizacja – wystrzegając się wszędzie i na wszelkie sposoby określenia naród kaszubski (narodowość kaszubska) – czegoś się obawia, albo właśnie wstydzi. Czy w obecnej sytuacji można się czegoś bać? Za mówienie o narodzie kaszubskim dzisiaj państwo polskie nie karze więzieniem. Więcej, nie tylko w żaden sposób nie karze, ale – choćby w obecnym spisie – zapewnia możliwość składania takich deklaracji. Mamy więc tutaj do czynienia z drugą możliwością. Zrzeszenie zdaje się bowiem postrzegać Kaszubów jako jakiś byt niedoskonały i niedorozwinięty, niezasługujący na miano narodu. Twór, który kiedyś zatrzymał się w rozwoju, zastygł gdzieś tam na przełomie XIX/XX w., a może w epoce Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Na myśl przychodzi tu znaleziona w Internecie jedna z definicji owego wstydu, proponowana przez parę amerykańskich psychoterapeutów (Patricia i Ronald Potter-Efron): to bolesne przeświadczenie o własnej zasadniczej ułomności jako istoty ludzkiej. Wstyd, to więc zjawisko oparte, na świadomości braku czegoś, to wręcz świadomość jakiegoś upośledzenia.
 
Wydaje się, że takie stanowisko nie przynosi chwały organizacji. Żeby widzieć absurdalność tej postawy warto odnieść się do jakiegoś przypadku spoza naszego kaszubskiego podwórka. Trudno sobie dziś wyobrazić, żeby – przykładowo – organizacja serbołużycka, głosiła, by Łużyczanie w spisie deklarowali narodowość niemiecką. Fakt, znane są jednak tego typu postawy, choćby z historii Polski. Były bowiem osoby i środowiska, które nie widząc szans na uratowanie polskości, głosiły, by Polacy rozpłynęli się wśród Rosjan, w rosyjskim (i prawosławnym) morzu.** W odniesieniu do Kaszubów, ZKP zdaje się jednak iść jeszcze dalej niż to proponowali niektórzy Polacy w drugiej połowie XIX stulecia. Idzie nawet dalej, gdyż przyznając nam charakter jakiejś lokalnej, etnograficznej grupy narodu polskiego, jakby uznaje, że to rozpłynięcie się Kaszubów w żywiole polskim już nastąpiło.

Czy taka ma być wizja naszej przyszłości?! Czy chcemy wymazania Kaszubów z mapy narodów współczesnej Europy?! Czy nasza duma nam na to pozwala?!

*Dopiero po kilku dniach po publikacji dostrzeżono te błędy i poprawiono zapis.
**Warto podkreślić, że nie trzeba było perspektywy czasowej, by zauważyć zgubne skutki takiego rozumowania – już współcześni, tę postawę określi mianem polityki samobójstwa, czy jeszcze dosadniej – nową Targowicą.
 
 
IV
Duma, czyli rzecz o KJ

Bieżący rok Stowarzyszenie Osób Narodowości Kaszubskiej Kaszëbskô Jednota obchodzi jako Rok Tożsamości Kaszubskiej (kasz.: Rok Kaszëbsczi Juwernotë). Ukierunkowanie działań stowarzyszenia na sprawy świadomości narodowej wynika nie tylko z programowych założeń organizacji, ale także ze względu na przeprowadzany w tym czasie Narodowy Spis Powszechny.  KJ pragnie podejmować działania zmierzające przede wszystkim do uzyskania jak największej liczby deklaracji przynależności do narodu kaszubskiego i posługiwania się kaszubszczyzną w codziennych kontaktach. (zob.: http://kaszebsko.com/rok-2021). W związku z tym stowarzyszenie wskazuje w swych materiałach na możliwość (prawo) deklarowania narodowości kaszubskiej (także jako jedynej) i używanie naszego języka w kontaktach domowych. Jednocześnie ukazuje także inne rozwiązania, w zależności od poczucia narodowego (czy też znajomości języka) osoby wypełniającej formularz spisowy (zob.: http://kaszebsko.com/spis-powszechny.html). 
 
To niezwykle istotna kwestia, gdyż w ten sposób stowarzyszenie przedstawia prawne możliwości deklarowania, ale nie wskazuje (nie narzuca), co Kaszubi mają wpisać w formularzu. Zdając sobie sprawę z tego, jak zróżnicowana jest tożsamość Kaszubów, stowarzyszenie – kierując się duchem wolności – stwierdza, że deklaracje powinni wynikać z tego, co dana osoba czuje. Niezwykle ważnym elementem tej działalności informacyjnej jest – ze względu na mylenie pojęć – także wskazywanie różnic między narodowością a obywatelstwem.
 
Myśląc o naszej przyszłości w kontekście spisu powszechnego, chciałbym przytoczyć słowa Jakuba Prądzyńskiego (propagatora kultury kaszubskiej), wypowiedziane niedawno na łamach „Stegnë”, dodatku do miesięcznika „Pomerania” (nr 3/2021 – zob.: https://www.facebook.com/photo?fbid=1423585131325117&set=pcb.1423592997990997).  To słowa zmuszające nas do refleksji, słowa mówiące o tym, aby pamiętać, że świat się szybko zmienia, że nie wiemy, czy w przyszłości będzie można w nieskrępowany sposób deklarować narodowość kaszubską, 
i choćby dlatego tak należy się teraz spisać: 
 
Pòlitika w Pòlsce i na swiece zmieniwô sã baro flot. Nie je wiedzec, czë w przińdnoce mdzemë mòglë rzec swòbódno: „Jô jem Kaszëba”. Kò tej jem gwës, że trzeba zadeklarowac w spisënkù, kim më tak pò prôwdze jesmë. Zadeklarowac, że më mómë kaszëbską nôrodnosc – pòkąd jesz naju ò to pitają i mómë taką mòżlëwòtã. (zob.: https://www.facebook.com/photo?fbid=1423585131325117&set=pcb.1423592997990997). 
 
Tak, musimy myśleć o naszej teraźniejszości, jak i przyszłości. Teraz, w czasie tego spisu, mamy szansę nakreślić kierunek i formę naszego rozwoju. Wierzę, że pomimo różnych, często przecież niezbyt dla nas sprzyjających warunków, zachowaliśmy kaszubską tożsamość i ją zadeklarujemy. Wierzę, że nasze deklaracje będą wynikać z poczucia dumy bycia Kaszubami, a nie z tego, żeby wykazać, iż nie mamy poczucia wstydu z bycia nimi. Myślmy o sobie pozytywnie, a nie negatywnie. Jestem Kaszubą i jestem z tego dumny! Jô jem Kaszëba – jem z tegò bùszny!

Dariusz Szymikowski





↑ Przejdź do góry strony