Dołącz do nas

Wspomóż nas

Polecane strony

Media o nas

Do pobrania

Kontakt



 


MAPA KASZUB


WSPÓŁPRACA


ROK 2017 NA KASZUBACH

EDUKACJA


Kaszëbsczi geszeft


KASZUBSKI FACEBOOK


POLECANE WYDAWNICTWA


KASZUBSKI DZWONEK





Co i jak pisze się o Kaszëbsczi Jednoce oraz narodzie kaszubskim (3)

Aby zniechęcić Kaszubów do Kaszëbsczi Jednotë (i do działaczy deklarujących narodowość kaszubską), stosuje się różnego rodzaju zabiegi natury językowej. Modne stało się ostatnio słowo radykałowie. Tym tropem podąża również Ryszard Leszkowski, pisząc, że Słomczyński przytacza poglądy lidera radykałów spod czarno-żółtej flagi.

Zabieg ten oparty jest na skojarzeniu jakie może wzbudzać owo słowo, którego synonimami są m.in. ekstremalność czy ekstremizm. W środkach masowego przekazu mamy dziś wręcz zalew informacji o jednoznacznie negatywnym wydźwięku, w których używa się tego typu określeń (często w kontekście fundamentalizmu islamskiego czy organizacji terrorystycznych). Co ciekawe, wracając do kontekstu kaszubskiego, osoby używające tego słowa nigdy nie tłumaczą na czym ten radykalizm działaczy KJ polega. W programie stowarzyszenia i poglądach jego członków nie dostrzegam niczego, co można by określić mianem radykalnego. Być może, że dla kogoś już samo deklarowanie się jako Kaszuba narodowości kaszubskiej uchodzi za akt radykalizmu. Ale co w tym może być takiego radykalnego? Czy przynależność do tego czy innego narodu możemy w ogóle uważać za stanowisko radykalne? A byłoby to absurd, gdyby założyć, że istnieją narody radykalne i nieradykalne, a to wszystko z powodu jakiegoś nieznanego nikomu kryterium!

Warto jeszcze zwrócić uwagę na to, że słowo radykalizm oznacza także bezkompromisowość i stanowczość. Jeśli Ryszard Leszkowski (i Tomasz Słomczyński) tak pojmuje poglądy i działalność KJ, to wtedy jest to wyraz szacunku dla organizacji za jej starania na niwie kaszubskiej. Ale zbyt wiele jest przesłanek wskazujących na to, że chodziło tu o coś zupełnie innego. Myślę, że w ten sposób chciano zdyskredytować Artura Jabłońskiego i organizację, której jest członkiem.

Chciałbym jeszcze odnieść się do innych błędów i nieścisłości zawartych w artykule Ryszarda Leszkowskiego. Historyk i wieloletni redaktor „Gazety Kartuskiej” stwierdza w nim: Zajrzałem do „powielaczowej” publikacji Józefa Borzyszkowskiego z 1982 r. pt. „Istota ruchu kaszubskiego i jego przemiany od poł. XIX w po współczesność”. Profesor pisze m. in. o ideowych protoplastach Stowarzyszenia Kaszëbskô Jednota, przedwojennych zrzeszińcach, m. in:
…używają wyrażeń „język kaszubski” i „naród kaszubski”. Pojęcie narodu kaszubskiego nie suponuje bynajmniej mniejszości narodowej, ale każe domyślać się jedynie syntezy wszelkich naukowo stwierdzonych odrębności kaszubskich. Naród kaszubski należy więc uważać za część narodu polskiego w znaczeniu państwowym. A ideę państwowości stawia się przed narodowością.

W rzeczywistości nie jest to tekst prof. Józefa Borzyszkowskiego, tylko fragment artykułu Aleksandra Labudy z „Kuriera Bydgoskiego” (1938, nr 89), który autor Istoty ruchu kaszubskiego jedynie cytuje!

Ryszard Leszkowski pisze: Gdy podejmuje się kwestie etnicznej, względnie narodowej identyfikacji Kaszubów, zawsze robi się to przywołując określony kontekst. Punktem odniesienia jest w takich sytuacjach Polska. Ale to tylko część prawdy. W całkiem nieodległej przeszłości tym punktem były (byli) także Niemcy (zapewne w szczątkowej postaci do dzisiaj to odniesienie jeszcze funkcjonuje). Jest rzeczą oczywistą, że tożsamość Kaszubów kształtowała się i nadal kształtuje w relacjach z ich najbliższymi sąsiadami. Nie można jednak pominąć jeszcze jednego odniesienia – ze względu na różne opcje narodowe samych Kaszubów – między poszczególnymi częściami tego, co nazywamy wspólnotą kaszubską.

Ryszard Leszkowski raczył napisać o wiedzy przeciętnego Kaszuby: Uczył się o chrzcie Mieszka I, Bitwie pod Grunwaldem, wiktorii wiedeńskiej, Cudzie nad Wisłą, choć może i słyszał (a może nie) o dokumencie papieskim z 1238 r. do dux Slauorum et Cassubie księcia Bogusława I, czy o testamencie księcia Mściwoja.

Niestety, sam Leszkowski nie ustrzegł się tutaj błędu. Bulla papieża Grzegorza IX z 1238 r. nie była bowiem skierowana do księcia Bogusława I (ten zmarł w… 1187 r.), a jedynie potwierdzała nadania tego władcy (i jego następcy – Bogusława II) poczynione zakonowi joannitów (przy okazji polecam: http://kaszebsko.com/bulla). Niestety, część historyczna w tym artykule wypada nawet nieco gorzej niż przekaz historyczny testamentu księcia Mściwoja, zawartego w dziele Franciszka Fenikowskiego, którego podtytuł brzmi… Legendy Gdańskie.

Wprawdzie powyższe niedociągnięcia nie mają większego wpływu na treść i wymowę artykułu, ale w pewnej mierze rzucają światło nie tyle na warsztat pracy Autora (choć jest historykiem, a treść tej wypowiedzi nawiązuje do historii), co na jego podejście do szeroko rozumianej kwestii kaszubskiej.

Na koniec, wzorem Ryszarda Leszkowskiego, pozwolę sobie na nieco bardziej osobiste odniesienia. W latach 80. XX w., gdy wykrystalizował się mój pogląd na sprawy kaszubskie, w czasie studiów, dosyć daleko od ojczystej ziemi, przebywając niemal wyłącznie w środowisku polskim, nigdy nie zaznałem niczego złego. A wszyscy znali moje poglądy (nadano mi nawet przydomek Kaszub). Podobnie jest w szkole, w której pracuję (w Gdańsku), choć tu środowisko jest bardziej zróżnicowane pod względem etnicznym – mam bowiem przyjemność pracować nie tylko z Polakami (z różnych stron kraju), ale także z osobami, które mają korzenie karaimskie, żydowskie, śląskie). Mogę nawet powiedzieć, że chyba więcej mam przyjaciół wśród Polaków niż wśród Kaszubów. Wielu Polaków wspomaga moje działania na niwie kaszubskiej i czyni to całkowicie bezinteresownie. Korzystając niejako z okazji, chciałbym IM za to publicznie podziękować. Myślę, że pod kaszubskim niebem starczy miejsca dla wszystkich, zarówno dla Kaszubów, których przodkowie mieszkali tu już od co najmniej VI w., jak i dla tych, którzy przybyli do Kraju Kaszubów później lub dopiero przybędą, niezależenie od ich etnicznego pochodzenia, wyznania czy innych czynników. Ważne, abyśmy się wszyscy szanowali. Proszę więc, Panie Leszkowski, nie napuszczajmy Polaków na Kaszubów! I nie antagonizujmy samych Kaszubów!
Dariusz Szymikowski

<< CZĘŚĆ 2.


↑ Przejdź do góry strony