Dołącz do nas

Wspomóż nas

Polecane strony

Media o nas

Do pobrania

Kontakt



 


MAPA KASZUB


WSPÓŁPRACA


ROK 2017 NA KASZUBACH

EDUKACJA


Kaszëbsczi geszeft


KASZUBSKI FACEBOOK


POLECANE WYDAWNICTWA


KASZUBSKI DZWONEK





Co i jak pisze się o Kaszëbsczi Jednoce oraz narodzie kaszubskim (2)

Ryszard Leszkowski zastanawia się czy jest coś takiego jak narodowość kaszubska. A czyni to po zdaniu poświęconemu wynikom spisu powszechnego z 2011 r., w którym 16 tysięcy osób (…) zadeklarowało narodowość kaszubską. A na koniec stwierdza: Deklaracje narodowości kaszubskiej traktuję więc bardziej jako manifestację, jako mocne podkreślenie odrębności (skoro taka możliwość się nadarzyła), niż jako realny fakt socjologiczno-polityczny. Z tego wynika, że dla niego nie istnieje naród kaszubski, a te kilkanaście tysięcy deklaracji postrzega jako wyraz pewnej odrębności, ale nie o charakterze narodowym. To i tak pewien postęp, bo przed dekadą inni stwierdzali, że młodzi Kaszubi zrobili to dla szpanu. Nie wiem na czym Leszkowski oparł swoje spostrzeżenia, nie wiem, czym się kierowało te tysiące ludzi deklarując narodowość kaszubską. Przypuszczam jednak, że nie tym, o czym pisze Leszkowski.

Przypuszczam, że był to świadomy wybór, podyktowany innymi względami niż te, o których pisze Ryszard Leszkowski. Autor artykułu w zasadzie sam podaje jeden powód, zarazem – znowu chyba mimowolnie – oskarża państwo o działania polonizacyjne, które eufemistycznie nazywa akulturacją:

Tożsamość narodową kształtuje się przede wszystkim w oparciu o kulturę, tradycję, historię, język, świadomość swego miejsca na ziemi. Nawet jeżeli człowiek (szczególnie ten w co najmniej średnim wieku) wychował się w domu kaszubskojęzycznym, to już dalej, mimo całej niedoskonałości systemu edukacyjnego, poznawał Homera, Mickiewicza, Sienkiewicza, Miłosza, Szymborską, choć może i słyszał o Ceynowie, Derdowskim czy Majkowskim. Uczył się o chrzcie Mieszka I, Bitwie pod Grunwaldem, wiktorii wiedeńskiej, Cudzie nad Wisłą, choć może i słyszał (a może nie) o dokumencie papieskim z 1238 r. do dux Slauorum et Cassubie księcia Bogusława I, czy o testamencie księcia Mściwoja.

Powtarzam, tożsamość narodową buduje świadomość rodzimej kultury, tradycji historycznej, dlatego trudno mi uwierzyć, że ktoś kto deklaruje narodowość kaszubską, nie ma w sobie pokładów tożsamości narodowej polskiej. Każde kaszubskie dziecko, które jako tabula rasa, dostało się w tryby szkolnego młyna, musiało ulec akulturacji.

Otóż, pomimo tak wielkiego nacisku polonizacyjnego, z którego tak świetnie zdaje sobie sprawę Ryszard Leszkowski, znaleźli się Kaszubi, którzy mu nie ulegli i w związku z tym zdeklarowali narodowość kaszubską. Czy byłoby to możliwe, gdyby nie mieli silnego poczucia odrębności narodowej? W tym miejscu warto podać – za Rocznikiem Statystycznym Rzeczypospolitej Polskiej (2012, s. 185) – definicję narodowości: Narodowość (przynależność narodowa lub etniczna) jest deklaratywną, opartą na subiektywnym odczuciu, indywidualną cechą każdego człowieka, wyrażającą jego związek emocjonalny, kulturowy lub wynikający z pochodzenia rodziców z określonym narodem lub wspólnotą etniczną. Należy też podkreślić (zauważył to zresztą Leszkowski), że w spisie z 2011 r. Kaszubi mieli (i skorzystali z tego prawa) możliwość wyrażania złożonych tożsamości narodowo-etnicznych. Zadeklarowanie kaszubskiej przynależności narodowej było więc czymś więcej niż tylko manifestacją odrębności, bo tę można było wyrazić w inny sposób. Można więc przypuszczać, że był to wyraz – żeby odwołać się tylko do powyższej definicji – związku emocjonalnego z narodem, z którym dana osoba identyfikowała się. Osoby te identyfikowały się z realnym bytem. Gdyby było inaczej, a tak zdaje się sugerować Ryszard Leszkowski (zresztą, nie jest osamotniony w tym poglądzie), to kaszubskie deklaracje narodowe musiałyby być wytworem chorobliwej fantazji – jednej zbiorowej i zarazem kilkunastu tysięcy indywidualnych (w dodatku mającej miejsce mniej więcej w tym samym czasie, ale w różnych miejscach Kaszub, a także poza nimi). Czy mogło się tak stać, aby Kaszubi, tak bardzo realnie patrzący na świat, ulegli (i to w zasadzie nagle) zbiorowo-indywidualnym urojeniom?! Ja, w odróżnieniu od Pana Leszkowskiego, w to nie wierzę.

Podanie narodowości kaszubskiej to też swoisty akt odwagi, zwłaszcza, gdy ta deklaracja miała miejsce przed rachmistrzem, który często był wcześniej odpowiednio instruowany, jak ma postępować w tego typu sytuacjach (tj. zniechęcać do deklarowania narodowości kaszubskiej – dotyczy to zwłaszcza spisu z 2002 r.). Warto też uwzględnić nauki płynące z naszych dziejów. Historia uczyła, że często było lepiej nie przyznawać się do tego, że się jest Kaszubą. Tu przypomina mi się zasłyszane od jednego z kolegów wydarzenie z końca lat 80. ubiegłego wieku, przy okazji badań socjologicznych: starsza kobieta, Kaszubka, pytana o to kim jest, sama zapytuje się: a do czego to jest potrzebne? Po wyjaśnieniu ankietera, prosi, aby zapisać, że jest Polką. A przecież była to tylko niewinna ankieta. W duszy i umysłach Kaszubów siedzą zatem bardzo głęboko różnego rodzaju obawy. Warto jeszcze zwrócić uwagę na szerszą perspektywę i odwołać się do sytuacji mniejszości narodowych i etnicznych w Polsce (i chyba nie tylko w Polsce). Należy bowiem zwrócić uwagę na fakt, że zwykle te mniejszości podają większy stan liczebny własnej grupy niż to wynika ze spisów powszechnych. Dostrzega to także Leszkowski, gdy pisze: 212 tys. osób zaznaczyło w kwestionariuszu podwójną narodowość – polską i kaszubską. Dodam tu, że populację Kaszubów oblicza się na około pół miliona osób, więc cała reszta, jak mniemam, zadeklarowała narodowość polską. Jednym z powodów tej sytuacji jest fakt, że ankietowani ukrywają swoją narodowość z powodu różnych obaw (np. przed utratą pracy, stygmatyzacją itp.). Więc podawanie innej narodowości niż polska jest tu zarówno aktem pewnej odwagi, jak elementem refleksji nad swoją tożsamością.

Ponadto musimy pamiętać, że istnienie narodu kaszubskiego nie jest konsekwencją ostatnich spisów powszechnych. Naturalny proces tworzenia się naszego narodu został przerwany już w średniowieczu. Odrodzenie narodowe nastąpiło, wzorem wielu innych społeczności, w połowie XIX w. (szerzej o tym można tu przeczytać: http://kaszebsko.com/kaszubski-ruch-narodowy.html). To prawda, że ci, którzy deklarują narodowość kaszubską – w porównaniu do całej wspólnoty – stanowią wyraźną mniejszość. Ale liczby nie stanowią tu żadnego argumentu. Tak zawsze się dzieje w tego typu procesach. Tu chciałbym przypomnieć, jak wyglądała np. sytuacja Słowaków w XIX i na początku XX w. Roman Heck i Marian Orzechowski, autorzy Historii Czechosłowacji, tak opisują położenie tego narodu: Nie bez racji główne uderzenie skierowano przeciwko wszelkim próbom zmierzającym do wytworzenia inteligencji słowackiej. (…) Naród słowacki, pozbawiony przywódców, własnej inteligencji, miał się stać łatwym łupem madziaryzacji. (…) Proces asymilacji poczynił daleko idące postępy we wschodniej Słowacji, której ludność niejednokrotnie manifestowała w XIX i XX w. swą madziarofilską postawę. W końcu XIX w. liczono w całej Słowacji zachodniej około 1000 osób, jawnie przyznających się do narodu słowackiego i manifestujących czynnie swą świadomość narodową.

Nie wiemy, jak nasze (tj. całej wspólnoty kaszubskiej) losy się potoczą. Kiedyś okaże się, kto ma dziś rację. Nasi potomni będą nas oceniać. Może będą nas chwalić i dziękować za to, że istnieją w wyniku podjętych dzisiaj działań. Mogą nas też potępiać za wszelkie zaniechania. Może się też zdarzyć rzecz najgorsza z ich strony – obojętność. Musimy zdawać sobie sprawę, że grunt pod tę czy inną postawę przygotowujemy my, wszyscy Kaszubi, tu i teraz. Kaszëbskô Jednota, w poczuciu odpowiedzialności za naszą przyszłość, nasze przetrwanie i nasz rozwój upatruje w szerzeniu narodowej idei kaszubskiej (od razu wyjaśniam, że nie ma to nic wspólnego z nacjonalizmem). Osobiście w tym poglądzie umacnia mnie przykład Słowaków. Patrząc na ich historię możemy dziś powiedzieć, że tak niewiele osób uratowało przed zagładą całą wspólnotę. Nie chcę jednak dalej pisać o ich historii, bo zapewne zaraz ktoś się znajdzie i napisze, że głoszę ideę państwa kaszubskiego, bo przecież w końcu Słowacy uzyskali własne. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że w ciągu dekady dzielącej ostatnie spisy powszechne, liczba osób deklarujących narodowość kaszubską wzrosła ponad trzykrotnie. Biorąc pod uwagę wszystkie mniejszości narodowe i etniczne uznane przez państwo polskie, Kaszubi stanowią najbardziej – zaraz po Karaimach – dynamicznie rozwijającą się społecznością etniczną. Trudno jednak orzec, czy jest to stała tendencja. Żyjemy bowiem w czasach, w których – jak to zauważają socjologowie – człowiek przeskakuje z tożsamości w tożsamość. W każdym razie naród kaszubski istnieje, a najdobitniej świadczą o tym wyniki spisów powszechnych, a także działalność Stowarzyszenia Osób Narodowości Kaszubskiej Kaszëbskô Jednota.
Dariusz Szymikowski

<< CZĘŚĆ 1 | CZĘŚĆ 3 >>



↑ Przejdź do góry strony