Dołącz do nas

Wspomóż nas

Polecane strony

Media o nas

Do pobrania

Kontakt



 


MAPA KASZUB


WSPÓŁPRACA


ROK 2017 NA KASZUBACH

EDUKACJA


KASZUBSKI FACEBOOK


POLECANE WYDAWNICTWA


KASZUBSKI DZWONEK





Wydany przez ZKP poradnik dla nauczycieli „Kaszuby przez wieki” autorstwa Krzysztofa Kordy i Michała Kargula, od początku budził kontrowersje. Z bardzo ostrą krytyką czytelników publikacja spotkała się już podczas spotkania promocyjnego w Gdyni.

Opracowanie to miało w zamyśle autorów pomagać w nauczaniu przedmiotu, który traktuje o własnej historii i kulturze Kaszubów. Spojrzeń na naszą historię i kulturę jest jednak wiele, a podręcznik, jak wskazywali jego krytycy, ukazuje tylko jedno z nich (zobacz materiał Radia Kaszëbë >>)
 
Poniżej publikujemy recenzję poradnika autorstwa Artura Jabłońskiego, na którą Michał Kargul i Krzysztof Korda odpowiedzieli na stronie Kaszubi.pl (link TUTAJ >>)
 

Kaszubi przez wieki

albo regionalna historia Polski

Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie wydało i promuje książkę zatytułowaną Kaszuby przez wieki. Poradnik dla nauczycieli uczących własnej historii i kultury Kaszubów. Autorami tego poradnika są: Krzysztof Korda i Michał Kargul – obaj (o czym piszą sami we wstępie) silnie związani ze środowiskiem ZKP i Instytutu Kaszubskiego. Bodźcem do napisania i wydania tej pozycji było wprowadzenie do nauczania szkolnego przedmiotu własna historia i kultura, co stało się za sprawą rozporządzenia ministra edukacji narodowej z dnia 14 listopada 2007 r. (z późniejszymi zmianami) w sprawie: warunków i sposobu wykonywania przez przedszkola, szkoły i placówki publiczne zadań umożliwiających podtrzymywanie poczucia tożsamości narodowej, etnicznej i językowej uczniów należących do mniejszości narodowych i etnicznych oraz społeczności posługującej się językiem regionalnym.

Wprowadzenie do szkół przedmiotu własna historia i kultura w jakimś zakresie – ograniczonym, co prawda, do 30 godzin lekcyjnych – dało Kaszubom możliwość kształtowania świadomości własnej etniczności. Moim zdaniem, obok języka kaszubskiego, właśnie świadomość jest równie ważnym elementem na drodze do podtrzymania i rozwoju każdej kultury, w tym także kultury kaszubskiej. Jestem przekonany o tym, że od tego jaka ta świadomość jest, zależy także nasz stosunek do własnego języka i nasze przekonanie o konieczności jego używania w domu oraz w przestrzeni publicznej.

W przypadku poradnika Kaszuby przez wieki sami autorzy przyznają we wstępie, że stworzyli poradnik do historii regionalnej, a poszczególne tematy lekcji mają wprowadzać treści regionalne. Michał Kargul i Krzysztof Korda prowadzą więc swoją narrację w taki sposób, w jaki robią to wszyscy ci, którzy europejską rzeczywistość postrzegają przez pryzmat silnych kultur narodów państwowych, które zdominowały wszystkie inne kultury etniczne, nazywane właśnie regionalnymi i pozostającymi w relacji podległości. Przyjmując taki punkt widzenia historia Kaszubów może być jedynie częścią historii ogólnopolskiej, nie zaś czymś oddzielnym. Jednak wówczas nie jest to już „własna historia i kultura”, lecz powtarzanie odbitych sądów i opinii tworzonych poza naszym własnym kręgiem kulturowym i nam zwyczajnie narzuconych. To jest mój podstawowy zarzut stawiany pracy Kaszuby przez wieki autorstwa Michała Kargula i Krzysztofa Kordy.

Już z pierwszej lekcji: Pomorze – nasza mała ojczyzna dowiemy się, że: Pomorze jest jednym z historycznych regionów Polski. (s. 23) To ogłoszony ex katedra dogmat, z którym odbiorca nie ma prawa dyskutować. Ten sposób narracji porządkuje w zasadzie wszystko. Wiemy, że „zawsze” byliśmy (jesteśmy i będziemy?) częścią Polski jej dziejów. Znajduje to potwierdzenie w innym podrozdziale książki zatytułowanym Pomorze w historii piastowskiego kraju. (s. 68) Pytam dlaczego tak? Czyż profesor Gerard Labuda, najwybitniejszy historyk kaszubski, nie proponował Historii Kaszubów na tle historii Pomorza? Nie Polski (piastowskiego kraju) lecz Pomorza właśnie. Szkoda, że autorzy dokonali takiego wyboru, bo przecież można było za Józefem Borzyszkowskim, często wspominanym na kartach poradnika, napisać: W każdej rzeczywistości historycznej i państwowej dla Kaszubów (…) ich ojczyzną (…) pozostawał zawsze kraj pomorski wraz z językiem kaszubskim, rodzimą tradycją, światem własnych wartości.

Należy też zwrócić uwagę na dość charakterystyczną dla M. Kargula i K. Kordy tendencję do skracania historycznego wywodu przy użyciu, a wręcz nadużywaniu, uogólnień dobranych nie przypadkowo i często także budujących paralelę z dziejami Polski. Dla mnie wręcz rażąca jest schematyczność spojrzenia na kaszubskie dzieje, spójna wyłącznie z narracją ogólnopolską, to znaczy taką, która dzieje ziem dzisiejszej Rzeczypospolitej opowiada wyłącznie z perspektywy Warszawy. Na przykład w lekcji XVI (Pod rządami pruskimi w XIX stuleciu) możemy przeczytać, że : Powstanie listopadowe było dla Kaszubów, uzyskujących powoli poczucie przynależności narodowej, momentem przełomowym. Informacje o toczonej za granicą, w innym zaborze, walce o polską wolność i niezależność państwową wywołały wielkie poruszenie wśród rdzennych mieszkańców Pomorza”. (s. 136) Po liczbie temu podobnych sformułowań, trudno oprzeć się wrażeniu, że wnioski podane w ten sposób nie są w książce przypadkowe. Dla mnie jest oczywiste, że mają one budować określone wyobrażenie, iż w czasach, gdy w Europie rodziło się pojęcie nowoczesnego narodu, od samego początku dla Kaszubów było jasne, że są częścią walecznego i bohaterskiego narodu polskiego. To podważa wiarygodność całej narracji, która zamiast ukazywać złożoność pomorskich dziejów udowadnia wcześniej przyjęte przez autorów założenia – odwiecznej polskości Kaszub.

Koresponduje z tym sposób, w jaki w poradniku przedstawia się Floriana Ceynowę. Dotąd nikt nie miał wątpliwości, że to Ceynowa był „ojcem sprawy kaszubskiej”. M. Kargul i K. Korda zdają się mieć tu zdanie odrębne. W swojej książce podkreślają prekursorską rolę F. Ceynowy w obszarze literatury kaszubskiej, zauważają, iż pragnął przeciwstawić się germanizacji i rozbudzić w Kaszubach słowiańską dumę, (s. 145) ale… o wiele więcej uwagi poświęcają udziałowi Ceynowy w polskiej konspiracji niepodległościowej okresu Wiosny Ludów, co zestawiają z innymi faktami historycznymi w taki sposób, by zasugerować, że twórca Rozmòwë Pòlôcha z Kaszëbą zaangażowany był w wyzwalanie energii Kaszubów dla struktur polskich organizacji patriotycznych i narodowych. Autorzy książki Kaszuby przez wieki szlachetny tytuł „ojca” rezerwują dla Hieronima Derdowskiego, którego nazywają: Ojcem kaszubskiej świadomości historycznej. (s. 55) Na podstawie czego stawiają tę tezę? Analizując Marsz kaszubski (fragment poematu Ò panu Czôrlińsczi…) oraz utwór Kaszëbë pòd Widnã. To rzekomo dzięki Derdowskiemu w kaszubskich rodzinach szlacheckich bardzo długo żywe były podania o przodkach, którzy otrzymali tytuł z królewskiego nadania po bohaterskich bojach z Saracenami w XVII wieku… Jest to oczywistą manipulacją, bo kolejność rzeczy była odwrotna – to H.J. Derdowski zaczerpnął tę wiedzę z opowieści szlachty, a nie szlachta od niego, co można wywnioskować z tekstu M. Kargula i K. Kordy. A co Kaszubi – nasza inteligencja – myśleli o przesłaniu Marsza kaszëbsczégò, możemy się przekonać z artykułu „Dlôczegò Derdowsczi nie napisôł himnu” opublikowanego w „Zrzeszë Kaszëbsczi” (nr 10, rok V, 1938):

Pòżëteczną rzeczą [według Derdowskiego – AJ] bëłë „łgarstwa”; wërgle sã jegò trzimałë. Wierszt òfiarowóny J. Kraszewsczémù, pisarzowi pòwiesców, pòdpisëje „Òd łgarza”. Druchóm kaszëbsczim téż „zełgôł” wiesołą epòpejã (…) Derdowsczi tak wësok mëslą nie sygôł, żebë w piesni zakląc – cos z jejich ducha – wiôldzégò i piãknégò, z dzejowégò bëcégò Kaszëbów”… Tim spiéwã – przëbôczenim ducha dodôł stôrémù kòniowi. Dodôł gò téż Czôrlińsczi i sobie, bò spiéwie jaż dzewiãc sztrofów z refrenã, w chtërnëch przedstôwiô biôtczi z Niemcã, żëcé pòd Krzëżôkã, slużbã wòjenną dlô pòlsczégò Króla Jagiełłë, biôtczi z Krzëżôkã za króla pòlsczégò Kazmierza, z Szwédama na òkrãtach, mòc i wiarã w krziż swiãti, wspòminô ò sw. Stan. Kòstce. (…) W marszu tim mało widzymë prôwdë historëczny. Wiele w nëch sztrofach pòéticczi fantazëji. Są to dzeje pòlsczé, chtërne mało znôł, abò bëlno „zełgôł”.

Nota bene – błędem jest niepoświęcenie żadnej osobnej lekcji grupie Zrzeszińców. Niewiele jest osób, które położyły takie zasługi dla rozwoju ruchu kaszubskiego, a także dla języka kaszubskiego. Jak to wyraził Dariusz Majkowski, redaktor naczelny miesięcznika „Pomerania”, nie byłoby języka kaszubskiego w obecnym jego kształcie, gdyby nie było Zrzeszińców. [Rozmowa z D.M. w dniu 21 stycznia 2016 – AJ]. Pisząc historię Kaszubów, należy podkreślać zasługi Zrzeszińców. Tutaj zaledwie o nich wspomniano w kilku odległych od siebie miejscach poradnika. Zrzeszińcy przez 30 lat, dążyli do obranego przez siebie celu, którym było narodowe odrodzenie Kaszubów. W 1929 r. założyli Zrzeszenie Regionalne Kaszubów. W 1933 r. założyli gazetę „Zrzesz Kaszëbskô”. W 1939 r. walczyli w polskich mundurach, w okopach na Kępie Oksywskiej. Potem na wszystkich frontach II światowej w mundurach niemieckich i polskich. Współtworzyli TOW "Gryf Pomorski". Byli więźniami KL Stutthof. W 1946 r. zorganizowali I Kongres Kaszubski. W 1956 r. współzakładali Zrzeszenie Kaszubskie. Wreszcie w 1958 r. wystąpili z krytyką tej organizacji, bo przestała spełniać ich oczekiwania. Po tej ostatniej walce oddali się własnej twórczości i pasjom zawodowym. Ostatni żyjący Zrzeszińc - ks. F. Grucza, autor pierwszego kaszubskiego przekładu Nowego Testamentu, zdążył zarazić ideą narodową pokolenie wchodzące w dorosłe życie na przełomie lat 80. i 90. Dla mnie Zrzeszińcë na zawsze będą herosami. Widać nie są nimi dla autorów i wydawców poradnika Kaszuby przez wieki.

Michał Kargul i Krzysztof Korda mają duże trudności z określeniem/nazwaniem tożsamości kulturowej Kaszubów. Wynika to oczywiście z przyjętej perspektywy regionalnej. Najpierw czytamy, że: Współcześni Kaszubi są najbardziej wyrazistą grupą etniczną na obszarze Pomorza Gdańskiego, by w innym spotkać się z określeniem kaszubska mniejszość, grupa autochtoniczna (grupami autochtonicznymi są nazwane także mniejszości narodowe i etniczne wymienione w Ustawie o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym z dnia 6 stycznia 2005 r.), czy wreszcie społeczność lokalna. A wszystkie te określenia użyte zostały w jednym tylko akapicie. (s. 32)

W swoim wywodzie zawartym w książce Kaszuby przez wieki M. Kargul i K. Korda ulegli niestety także pewnym manipulacjom – jestem daleki od tego, by zakładać, że świadomie. Dotyczy to podrozdziału o hymnie kaszubskim. Autorzy poradnika są pewni, że Marsz kaszubski napisany przez H. Derdowskiego i opublikowany w 1880 r. jako część poematu Ò panu Czôrlińsczim, co do Pùcka pò sécë jachôł, trafnie oddawał antyniemieckie odczucia Kaszubów pod koniec XIX stulecia i dlatego już w rok po publikacji zaczął funkcjonować jako osobna pieśń śpiewana na melodię Mazurka Dąbrowskiego. Skomponowanie później – na początku lat dwudziestych XX w. – przez Feliksa Nowowiejskiego nowa melodia i zatytułowanie Marsza Hymnem kaszubskim: sprawiło, że pieśń stała się powszechnym symbolem kaszubskiej tożsamości. Czy na pewno tak było? Wystarczy sięgnąć do opracowania prof. Daniela Kalinowskiego (które jest z resztą w pracy Kargula i Kordy wymienione), by mieć nieco inny obraz tamtej międzywojennej rzeczywistości związanej z Marszem kaszubskim: Znamion hymnu pomorskiego, który szczególnie docenia kaszubskość zyskał dzięki nobilitującej oprawie muzycznej Feliksa Nowowiejskiego. Na początku lat dwudziestych XX wieku, kiedy się to dokonało, Nowowiejski zaangażowany był w polityczną i patriotyczną działalność organizującą polskie życia na Warmii i Wielkopolsce. Kompozytor napisał wówczas muzykę do kilku pieśni patriotycznych obdarzając nimi Warmię, Wielkopolskę, Śląsk, Pomorze (Hymn do Bałtyku, Nasz Bałtyk, Jak szumi Bałtyk) i właśnie Kaszuby. Wynikało to tak z potrzeby zamanifestowania uczuć patriotycznych samego artysty jak i racji z społecznego zapotrzebowania [nie-Kaszubów – przyp. AJ]. Utwór Derdowskiego-Nowowiejskiego pojawił się w śpiewniku Zjednoczona Polska (1920) czy Śpiewniku morskim (1935) niosąc ze sobą treści propagandowe i dydaktyczno-wychowawcze, które w duchu patriotyzmu polskiego wydobywano z twórczości literatów ziemi kaszubskiej.

Autorzy poradnika wskazują we wstępie na problemy, jakie przeciętny nauczyciel może mieć z właściwą selekcją najważniejszych zjawisk i wydarzeń z dziejów małej ojczyzny oraz ze znalezieniem właściwej literatury. Zdaje się, że M. Kargul i K. Korda sami tych problemów nie uniknęli. Prawie w ogóle nie sięgnęli do źródeł historycznych. Z dostępnych opracowań wykorzystali kilka zaledwie, najchętniej powołując się na Historię Kaszubów w dziejach Pomorza Gerarda Labudy oraz na „kaszubskie trojaczki” – książkę J. Borzyszkowskiego, J. Mordawskiego i J. Tredera zatytułowaną: Historia, geografia, język i piśmiennictwo Kaszubów, przygotowaną przed 17-toma laty na potrzeby szkolne, a przez to będącą jedynie pewnym kompendium wiedzy.

I na koniec jeszcze jedno. Nie ma jednej opowieści o Kaszubach. Przyznają to nawet ci, którzy chcieliby widzieć w tej narracji tylko jedną siatkę pojęciową, przy pomocy której dyskutuje się o tym, kim są Kaszubi – jak chociażby autor tych słów Cezary Obracht-Prondzyński, który jednocześnie nie kryje, iż: Różni Kaszubi mogą się w różnych narracjach odnaleźć. Na tym polega siła. Gdyby to była monouprawa ideowa, niewiele byśmy zwojowali. (11.12.2015 Wejherowo). Autorzy poradnika Kaszuby przez wieki zdają się tego nie widzieć. Już tylko dlatego należałoby proponowaną przez nich narrację odrzucić w całości.

Nie bez znaczenia są treści, jakie przekazywać będziemy dzieciom w szkole. Jednym słowem wypracujmy rzeczywiście „własny” (a więc „właściwy tylko temu o kim mowa”, jak definiuje słowo „własny” Słownik Języka Polskiego) pogląd na historię i kulturę Kaszubów. Chodzi o to, by Kaszubi byli podmiotem opowieści toczącej się na przestrzeni dziejów. Gdybym to ja miał odpowiedzieć na pytanie „czym jest historia Kaszub, jeśli nie historią regionalną?”, powiedziałbym, że jest historią „Kaszëbsczi”. W Słowniku gwar kaszubskich na tle kultury ludowej ks. Bernard Sychta zanotował: „Nazwa Kaszëbskô należy do tej samej formacji słowotwórczej, co nazwa Pòlskô.” Czym jest dla Polaka nazwa Polska? Li tylko konturem na mapie? Określeniem geograficznym lub administracyjnym? Tak dzisiaj Polska to państwo. Ale jak było w czasach, gdy tego państwa nie było? Wtedy Polska to był symbol wolności, ojczyzna ideologiczna, program polityczny, czy wreszcie ludzie – Polacy. W ten właśnie sposób rozumiem znaczenie nazwy Kaszëbskô: to nasza ojczyzna ideologiczna (nie region) program polityczny oparty o emancypację i upodmiotowienie Kaszubów (nie regionalizm), to wreszcie ludzie – Kaszubi, naród bez państwa, który ma prawo opowiedzieć o swoim własnym doświadczeniu historycznym i współczesności.

Jeden z nauczycieli Kaszubów po lekturze poradnika Kaszuby przez wieki napisał do mnie zdanie, które niech posłuży za puentę mojej recenzji: Żôl i bùten szëkù je, że sami Kaszëbi na tak cos pòzwôlają i takô historiô je propagòwóno a rozkòscérzóno! Jo. Żôl i bùten szëkù.

 

Artur Jabłoński

Wszystkim nauczycielom (i nie tylko nauczycielom), którzy chcą mieć wybór i wiedzą, że w opowieści o Kaszubach przez wieki, nie ma jednej siatki pojęciowej, przy pomocy której dyskutuje się o tym kim jesteśmy, polecamy Internetowy Podręcznik Historii Kaszubów, autorstwa Dariusza Szymikowskiego - nauczyciela historii w VI LO w Gdańsku. Dostępny jest już od prawie dwóch lat pod adresem http://kaszebsko.com/historia

Można pobrać stamtąd zarówno poszczególne lekcje jak i całą zawartość w jednym pliku.



↑ Przejdź do góry strony